Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zuca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zuca. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 października 2012

Nieład. Powiedzmy, że artystyczny ;)

 Oto, co się chowa w Zuce. Zdjęcia zrobione w akcji, więc nieuporządkowanie. Zanim wrzucę dokładniejsze zdjęcia zawartości mojej Zuki.


wtorek, 9 października 2012

O Zuce c.d.

Zrobiłam zdjęcie mojej torby ZUCA po ściągnięciu pokrowca (poluzował się, musiałam go podopinać). Efekt jest komiczny...


Szkieletor :)

wtorek, 18 września 2012

Z cyklu: How it's made :)



Ze względu na to, że muszę oszczędzać miejsce w mojej Zuce, pozbawiam (prawie) wszystkie produkty opakowań zewnętrznych. Później pakuję wszystko w palety. Moje ulubione to palety MACowe, pozbawione plastikowych separatorów w środku. Nie zauważyłam, żeby cokolwiek przez to ucierpiało, a ja nie muszę otwierać miliona palet na raz. Informacje na temat depotowania produktów można znaleźć na youtube w ilościach zatrważających ;) Wbrew pozorom proces ten nie jest trudny, a widok palet po zapełnieniu - bezcenny. Szczególnie w przypadku tych, o których dzisiaj - chodzi o pomadki. Niebieski Inglot siedzi już grzecznie w palecie, razem z innymi.
Metoda jest bardzo prosta. Najpierw trzeba zakupić puste 'pany', inaczej: wypraski. 

 Następnie odciąć część pomadki do zdezynfekowanego wcześniej i wytartego do sucha 'pana'. Tu ostrożnie - lepiej nałożyć na początek odrobinę pomadki, żeby po roztopieniu nie przelała się nad górną krawędzią wprost na źródło ciepła. Po lewej zdjęcie, w rolach głównych: MUFE Rouge Artist Natural Folk, Inglot 291, Chanel Rouge Coco Sari Dore, Rimmel 400 Lights out i MACowa Plum Brights (dzięki Kasia :*)- niestety niektóre 'pany' były wypełnione za bardzo. W moim przypadku była to prostownica. Pomadkę w foremce zsuwamy na nagrzaną płytkę prostownicy, czekamy aż produkt się roztopi, następnie zsuwamy 'pana' za pomocą czegoś, co nie grzeje się za szybko i nie będzie się topić od kontaktu z prostownicą. Najwygodniej ustawić płytkę na równi z blatem stołu lub czymś, na co zsuniemy 'pana' bez rozlewania zawartości. Trzeba uważać, żeby nasza zabawa nie spowodowała uszkodzenia czegoś, co jest nam potrzebne lub co lubimy. Zdarzają się wypadki, nawet wprawionej ręce ;) lepiej wtedy nie mieć przy sobie dokumentów...Natomiast efekt jest całkiem ładny, szczególnie po wytarciu wszystkich zacieków, przyklejeniu nalepek z nazwami i ewentualnymi magnesami. Ja nie zawsze je przyklejam, troszkę się telepią w paletach, ale nie przeszkadza mi to specjalnie... :)



Dobrze jest sprawdzić, czy powierzchnia pomadki nie wystaje nad krawędź wypraski, jeśli tak się dzieje, najlepiej zetrzeć trochę produktu z powierzchni. Wtedy nie będzie nam się brudzić paleta.
Przepraszam za jakość ostatniego zdjęcia, zmieniło się światło i niestety nie byłam w stanie pomóc sobie czymś innym. Ale chyba wiadomo, o co chodzi ;)

wtorek, 11 września 2012

Waliza makijażowa :)

Mój zestaw makijażowy mieści się w jednej torbie. Kupiłam ją ledwo kilka miesięcy przed tym, jak pojawiła się w Polsce za połowę zapłaconej przeze mnie kwoty (nic nowego...). Jednak nie żałuję ani złotówki na nią wydanej. Mowa o Zuce:



 Jest ona dostępna w Inglocie, nie znam dokładnej ceny, wydaje mi się, że jest to ok. 500-600 zł.
Moja przyleciała do mnie z http://www.londonbelleltd.co.uk/, model to ZUCA Pro. W środku są cztery duże (i jedna mniejsza), zapinane na zamek "kosmetyczki". Oprócz tego mnóstwo zamków, przegródek, kieszeni zapinanych na zamek, itp. Ja mieszczę do środka wszystko (popakowane w palety i mniejsze opakowania), chociaż wydaje mi się, że makijażyści posiadający większą ilość produktów, mogą mieć problem z zapakowaniem się. Niezbędne jest dokładne rozplanowanie przestrzeni w środku, ale nie jest to nic trudnego. Największą zaletą tej torby jest stelaż. Stalowa konstrukcja jest mocna (można na niej swobodnie usiąść), zabezpiecza wszystko w środku (moja torba z zawartością przeżyła wiele wypadków - przewracanie w samochodzie, autobusach, itp.), i jest lżejsza od standardowej obudowy kufrów. Niestety po zapakowaniu torba nie jest super lekka, ale chyba żadna nie jest ;) Teleskopowa rączka i kółka dają komfort jazdy po równym podłożu, ale zauważyłam też, że amortyzują trochę wstrząsy przy jeździe po standardowym polskim chodniku. Niestety wypakowana torba nie jest zbyt stabilna - czasem przewraca się na boki podczas jazdy.
Jest jeszcze jeden drobiazg w sprawie stelaża. Rączka do noszenia torby jest bardzo dobrze wyprofilowana, wygodna w użytku. Jednak okolice uchwytu nie zostały wygładzone - można zaciąć się ostrymi krawędziami płyty siedziska zarówno przy rączce, jak nad drzwiczkami, oraz w okrągłych wycięciach przy kołach.
źródło: strona M&S
Najłatwiejszy sposób obsługi to wyciągnąć wszystko i rozłożyć, żeby widzieć wszystkie produkty, ale da się też wyciągać konkretną "kosmetyczkę" w ramach postępu makijażu (przetestowane :P). Moje są poukładane tematycznie: podkłady+bazy, pudry+róże/rozświetlacze, produkty do ust, cienie i ostatnia - rzęsy/brwi/akcesoria. Do tego mam jeszcze kosmetyczkę z Marks&Spencer na akcesoria higieniczne (płatki, patyczki, chusteczki, itp.) - największa ze zdjęcia po lewej, w najmniejszej trzymam mały żel do włosów, wsuwki i klamry, średnia trzyma w ryzach wszystkie kredki do oczu w "kosmetyczce" z produktami do oczu. Produkty pielęgnacyjne trzymam w drzwiczkach, razem ze stalową szpatułką, płynem do dezynfekcji pędzli i fixerem z Sephory (częściej używam Kryolana) oraz grzebieniem. Do tego dochodzi pas na pędzle (z Inglota - a podobno go nie lubię :D) z zawartością i mogę jechać.
Następnym zakupem z rodziny ZUCA będzie jakiś pokrowiec (teraz mam czarny).
(zdjęcia: zuca.com)
Small ImageSmall Image