wtorek, 19 listopada 2013

co słychać? My valentine

Cudny teledysk, piękna piosenka, na ekranie dwie gwiazdy, migające zresztą ;) (ale z dużo większą przyjemnością patrzę na Natalie - zgrabnie i wdzięcznie "śpiewa")... no i co, że to nie pora walentynkowa? Dekoracje świąteczne były już w październiku, to o walentynkach też można szybciej :D



<3

niedziela, 17 listopada 2013

Sesja, sesja :)

Nowości w dziedzinie sesyjnej. Ostatnio mało postów, nie będę się tłumaczyć, chcę tylko powiedzieć, że jestem i żyję ;)

Foto: Anna Huzarska
Model:K.
MUA&Hair: Marta B. Studio

Na razie czarno-białe, wersja kolorowa nasuwa jedno skojarzenie - lipiec!! :)






niedziela, 10 listopada 2013

co słychać? znowu Sting??

Znowu :) Słuchałam mojej ukochanej płyty na zimę (tak, ja już...) w wersji koncertowej, a tam wpadł mi w ucho kawałek, który był na płycie pożyczonej mi przez jedną z moich anglistek. Znałam słowa na pamięć i śpiewałam bardzo często, więc sentyment pozostał.




Melancholia. Przez duże M.

piątek, 8 listopada 2013

Notka express - przegląd kosmetyczki, część 1.



Kiedy ktoś prosi o naukę makijażu, pierwsze co robię, to sprawdzam, co siedzi w kosmetyczce tej osoby. Co mogłoby się przydać, czego jest za dużo... Doszłam do wniosku, że powinnam zrobić coś takiego sama sobie, najlepiej kilka razy w miesiącu (często mam w podręcznej kosmetyczce tyle rzeczy, że tak naprawdę nie wiem, co w niej siedzi :D). Kilka brązowych kredek, anyone? :) 

Zaczynam od drobiazgów, odsypek, miniatur, itd. Na szybko - jednak przetestowane skutecznie. Te rzeczy bardzo kocham :) 

Pigmentu Naked od MAC nie  trzeba nikomu przedstawiać. Cielisty, kryjący cień w formie proszku, zawierający złote iskierki, lekko opalizujący. Uwielbiam jako cień bazowy, puder rozświetlający o satynowym wykończeniu czy... korektę błędu - przez to, że bardzo dokładnie kryje, można nim łatwo rozetrzeć krzywo nałożoną kredkę czy cień. 

Dalej mam awaryjną miniaturę zapachu - Lancome d'Azur. Słodki ze świeżymi nutami, lekko cytrusowy z nutką róży, na każdą okazję. Jak zapomnę wziąć ze sobą aktualnie używany zapach, sprawdza się bardzo dobrze. Trwanie jest raczej słabe, głównie ze względu na stężenie zapachu - jest to woda toaletowa. 

Becca Eye Tint - byłam przekonana, że coś o nim pisałam, a tu niespodzianka. Było jedynie trochę o maskarze, o różu  i rozświetlaczu australijskiej firmy... Eye Tint, podobnie jak Beach Tint (róż) pakowany jest w małą tubkę z "dzióbkiem". Konsystencja jest delikatna i lekka, podobnie jak pigmentacja - stąd nazwa tint. Nie będziemy mieć po jego użyciu jakiegoś spektakularnego koloru, na skórze robi się jedynie delikatna, matowa mgiełka. Każdy nakładany produkt staje się "tępy". Jednak najważniejszą zaletą jest to, że bardzo dobrze przedłuża trwałość makijażu oka. To chyba najlepsza baza pod cienie, jaką kiedykolwiek miałam. Nie sprawdziła się na mnie baza Art Deco, chyba po prostu sama nie umiem jej sobie odpowiednio nałożyć ;) ale Becca jest świetna! 

Na koniec mały duet - miniatury ze szkolenia - malutki pędzel kabuki i mały korektor pod oczy (będący kiedyś sprzedawany jako cień) Well-Rested od bareMinerals. Pędzel idealnie wpasowuje się w okolicę oka, a korektor - rewelacyjnie rozświetla, dając - jak sama nazwa wskazuje - efekt wypoczęcia :) W chwilę po nałożeniu widać puder, jednak po kolejnym momencie produkt bardzo ładnie wtapia się w skórę. Szkoda, że jest kiepsko dostępny, z tego co wiem, na standach w Sephorach nie można go kupić. A szkoda...

środa, 6 listopada 2013

Świąteczne kolekcje na 2013 rok

Już niemal słychać dzwoneczki w 'Last Christmas', więc pora na porcję obrazków tytułowych dla kolekcji zimowo-świątecznych 2013 ;)


Wrzucałam już ten obrazek na profil FB. I tak jak pisałam - niby wszystko wygląda tak, jak zawsze w kolekcjach świątecznych Chanel, ale usta mają dużo wyraźniejszy kontur i satynowy efekt, kreska pod okiem jest wyraźniejsza, brwi mają mocniejszy zarys, a różu wyjątkowo niewiele. Poza tym uwielbiam Jac we wszystkich visualach Chanel, więc to chyba mój faworyt.


Uważam, że visuale Dior bardzo mocno się poprawiły. Stały się bardziej fashion niż były, jeszcze 3 lata temu wyglądały karykaturalnie. W dalszym ciągu przy ich tworzeniu skandalicznie widać użycie fotoshopa (bo oczywiste jest, że przy wszystkich się go wykorzystuje). Fenomenem jest dla mnie modelka ze zdjęcia, według mnie dużą krzywdę robi jej fryzura - powoduje, że nie bardzo wiadomo, gdzie kończy się czoło, a zaczynają włosy. Sam makijaż jest kwestią gustu, podoba mi się kolor ust, ale raczej nic więcej.



MAC jest klasą samą w sobie. Każdy visual jest idealnie dopracowany, mocny makijaż jest równoważony burzą rudych włosów...  Złoto jest, fiolety też - MAC bawi się tonacjami - ciepły kolor różu na policzkach nie gryzie się zbytnio z chłodnym odcieniem ust i cieni do powiek. Duży plus dla MACa :)


Bardzo teatralny i przerysowany makijaż, cieniutkie, makaronowe brwi w dziwnym odcieniu i głowa ubrana w tubki Lip Tarsów... nie rozumiem :)


W Make Up For Ever trochę bardziej artystycznie, znowu z toną fotoshopa, kolor ust na plus, ciekawy wzór ułożony z kryształków, piękny policzek... Bardzo mi się podoba.


NARS wpisuje się trochę w konwencję Diora, mocne, kocie oko w granacie, lekko podkreślone policzki i klasycznie czerwone, połyskujące usta. Zdecydowanie wersja mocno glamour, szczególnie z fryzurą ;) Bardzo klasyczne podejście do kolekcji świątecznej.
Teraz czekamy na produkty :)

niedziela, 3 listopada 2013

co słychać? Turnau

Oj jak ciężko wszystko idzie... chyba marazm jesienny mnie dopadł. No i w sumie co się dziwić, jesień.




Czasem zapominam, jak bardzo go lubię... mimo jego doświadczonej przed laty niechęci do spotkań z fanami. Przykro było dowiedzieć się, że "Mistrz nie zejdzie" (cytat z pana ochroniarza), jednak wspomnienie grających z panem Turnauem muzyków, machających z samochodu odjeżdżającego spod sali koncertowej - bezcenne ;)

A ilustracja z teledysku (powyżej) przypomniała mi książkę, która byłaby dobrym remedium na dziś... ktoś zna? :)