czwartek, 29 sierpnia 2013

Pierwsze spotkanie z p2


Miałam okazję wykorzystać moje kontakty do nabycia dwóch lakierów do paznokci, dostępnych tylko w dm. K. jechała za naszą zachodnią granicę, dzięki temu dwa lakiery Volume Gloss Gel Look Polish znalazły się w moim posiadaniu. Kolory to 050 Crazy mademoiselle (róż) i 130 Fresh sister (turkusomiętowy). Na pierwszy rzut poszedł ten drugi. 



To lakier, który pod każdym względem jest tym, czym powinien być Turquoise & Caicos - nie bąbelkuje, kryje po dwóch, a nie po czterech warstwach, ma piękny połysk...
Kwestia opakowania też nie zostawia wiele do życzenia - solidne szklane opakowanie i wygodny pędzelek (jak nowe Essiaki) spełniają swoją rolę doskonale. Pojemność to 12 ml.


Jeśli macie dostęp do dm-a - myślę, że warto spróbować. Nie tylko osławionych już w blogosferze piasków z p2 ;)

niedziela, 25 sierpnia 2013

co słychać? Kassidy

Nie znam zespołu, jedna piosenka pojawiła się na FB i wpadła mi w ucho. Takie to lekkie. Do tego długowłosi brodaci faceci - rockowo jakoś... ;)




I know that I can worry less - motto na dziś :)

czwartek, 22 sierpnia 2013

MACowa Ciepła duszyczka :)

Jestem na etapie robienia zakupów, projektowania wizytówek i robienia innych dziwnych rzeczy. Wczoraj odwiedziłam miejsce, w którym zamierzałam się dobrze bawić, oczywiście nie pomyliłam się :) Jagoda z Natalią dobrze się mną zajęły, więc zakupy zajęły jedynie gdzieś około 1,5 godziny :D Lista spisana na milionie kartek, przerabiana na trzysta sposobów i - jakżeby inaczej - niedoprecyzowana, została jednak zrealizowana. MAC i ja - mission accomplished :)


Muszę się przyzwyczaić do tego wszystkiego, ale póki co jestem zachwycona dwiema rzeczami, które wczoraj przyszły ze mną do domu. Pierwszą z nich jest wypiekany róż Warm Soul. 


Żadna to nowość, mieli go chyba wszyscy, każdy się zachwycał... a ja jak zawsze trochę spóźniona :) Róż ma konsystencję delikatną i miałką, stonowany, ale jednak, połysk, ciepły i idealny na lato kolor, oraz wybitną trwałość. Koocham!


Szkoda mi tylko jednego - że MAC nie wymyślił jeszcze zbiorczych palet na wypiekane róże. Życie byłoby prostsze. 

No może jeszcze jednego - że zobaczyłam nowe palety na cienie... grrr... dlaczego one mi się spodobały?? 


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Podebrane - Oeparol Jedwab do ciała

Niby apteczny, więc wyobrażałam sobie, że będzie super. Nawilżająco-wygładzający jedwab do ciała Oeparol jest świetny także według pań z mojej ulubionej apteki. Ale od początku.


Opakowanie - bardzo na plus, miękka tuba, z której łatwo wszystko wyciągnąć, poręczna, standardowa wielkość 200 ml. Cena - ja zapłaciłam 20 zł, w pierwszej lepszej aptece internetowej to okolice 15 zł, czyli trochę tylko więcej niż w przypadku drogeryjnych balsamów. 
Konsystencja jedwabiu jest kremowa, nie rzadka, balsam jest biały. Trochę "jeździ" po skórze po nałożeniu, jednak czas wchłaniania jest przyzwoity. Ale dopiero później zaczyna się "bajka". Jeśli chodzi o nawilżenie mojej kapryśnej skóry - nie dał rady, ale mało który balsam o lżejszej niż Palmers konsystencji daje, ale...
Zapach. Po pierwszym użyciu myślałam, że jest lekki, trochę w męskim stylu, nieutrzymujący się na skórze specjalnie długo. Zdziwiłam się, że po kilku godzinach nabrał intensywności, po prysznicu na szczęście zniknął... Po drugim użyciu rozwinął swój "bukiet"... może nie tyle bukiet, co nutę. Jest tylko jedna, dominująca i zabijająca. Piżmo! Duszące, upierdliwe i nie-do-zatrzymania. Jak dla mnie - zdecydowanie za dużo. Zrzucam winę na moją skórę, bo wiem, że niektóre zapachy w zależności od pH, stopnia nawilżenia i różnych dziwnych cech mogą rozwijać się w kompletnie różnych kierunkach, ale niestety - nie polecam. To moje pierwsze nieudane "podebranie", muszę być bardziej ostrożna :P

sobota, 17 sierpnia 2013

co słychać? Florence

Z pierwszej płyty, którą chyba najbardziej lubię. Zaczyna się od sugestywnego bębna udającego rytm serca. Obok "Chłopca strugającego trumny" to właśnie "Między płucami" jest przeze mnie najbardziej zapamiętane z tego krążka.


Zgadzacie się, że czegokolwiek dotknie się Florka, zmienia się w hit?

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

A z Douglasa przyszło...

... wyczekane pudełko :)
Clarinsowe Instant Light, które wszyscy chwalą - na szybko wypróbowane - rewelacja - ładnie pachną, wyglądają, są słodkie w smaku i rzeczywiście nawilżają <3

Do zamówienia z douglas.pl natchnęły mnie właśnie one:

Nie dość, że 26% mniej, to jeszcze znalazłam kod rabatowy -15% na wizaz.pl :)


 

Balsam do ust z różą, również od Clarinsa - stara przyjaźń ;) lekki i mocno pielęgnujący balsam do ust w mlecznoróżowym kolorze - nie jest jednak widoczny na ustach.


Maskary L'Oreal do testów...


I próbki - serum wybrane, Puma to próbka niespodzianka... 



Szkoda, że w pudełku wszystko latało, nie było żadnego wypełnienia, mam nadzieję, że zapachy są pakowane trochę staranniej :)

niedziela, 11 sierpnia 2013

co słychać? Oren Lavie

Jeden z najpiękniejszych teledysków ever. Jedna z najbardziej melodyjnych piosenek jakie znam. Jest taka lekka i spokojna, brzmi optymistycznie. Pomysł genialny, realizacja również, nic tylko oglądać :) Możliwe, że już znacie...




A tak mimochodem - jak bardzo jesteście 'elegant' o poranku? :D

Skarpetko-rybki <3

czwartek, 8 sierpnia 2013

Nabycia vs. zużycia

Zużycia jakie są, takie są. Standardy - balsam Palmersa, żel Original Source z Limonką, zmywacz do paznokci z Biedronki... za to w kategorii nabyć będzie dużo. Może niekoniecznie wszystko dziś... Związane jest to z przeklasyfikowaniem Marta B. Studio - jest to już nie tylko blog, ale także pełnoprawna firma :)


Ale do rzeczy:




Rossmannowa okazja (6 zł z groszami), Manhattan 59 L, zainspirowany postem u Obsession. Jest piękny! Głęboko różany, przykurzony odcień, z ciepłą nutą. Myślałam, że będzie bardzo nie-na-czasie, ale jest uroczą alternatywą dla zwykłych nudasów, których ostatnio nadużywam.
 

Fake Bake, płyn do opalania natryskowego, który czeka na zestaw do airbrusha. Będę trzaskać siebie i innych na heban :) ;) 


Nagroda od Kevin Murphy Polska i BeautyIcon za konkurs stylizacji włosów. Jestem szalenie zadowolona! Idealnie dopasowany zestaw :)


Olejek odżywczy do włosów Young.Again (dość dużo silikonów na początku składu, ale dalej jest dużo olejków i wyciągów roślinnych), pachnie subtelnie i smakowicie :)


Szampon oczyszczający z efektem detox Maxi.Wash


Odżywka do spłukiwania ze śliwką Kakadu (brzmi ładnie :D), mocno nawilżająca Hydrate-Me.Rinse.


Część zestawu do stylizacji fryzur z hairstore.pl. Dalej uczę się czesać ;) 

W drodze jeszcze paczka z Douglasa i redcoon.pl, szczotka Tangle Teezer, w planie - zakupy w Sephorze <3, MACu <3, Ikei i Rossmannie :) no i pieczątkę muszę wyrobić :D

A na koniec mój nowy kolega, jeszcze się zapoznajemy, ale już mi się podoba :P 


Nie jestem przyzwyczajona do robienia takich zakupów na raz, muszę dojść do siebie ;)


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Color.Bug od Kevina Murphy :)




Odkąd dowiedziałam się o tym produkcie, bardzo chciałam sprawdzić jak działa. Opcja koloryzowania włosów na krótką chwilę, dodatkowo w ładnych odcieniach (fiolet, pomarańcz, złoto!) wydawała się idealna. Zdjęcia promocyjne też przemawiały do wyobraźni :)


czy ta fioletowa plecionka nie jest piękna?
Color Bug to tak naprawdę puder/cień umieszczony w metalowej wyprasce, umieszczony w plastikowej obudowie, która ma ułatwiać wcieranie produktu we włosy. Kluczowe jest tutaj wcześniejsze zastosowanie produktu do stylizacji, w związku z nim mogą pojawić się pewne trudności. 


Kolor jest piękny - żółtozielony, w opakowaniu jest jak popularna w tym sezonie limonka. Produkt ma formę pudrową, trochę jak matowy cień do powiek. Jest trwały, całkiem porządnie wnika w skórę rąk podczas aplikacji. Pasmo po paśmie należy spryskać włosy lakierem/wetrzeć żel (wosk) i dość mocno wgniatać zielony proszek. kolor łapie nawet na ciemnych włosach, to prawda. Zauważyłam jednak, że po zastosowaniu "robaka" na lakier powstały na włosach grudki (które dość ciężko się potem zmywały), a po wosku nie było takiego mocnego efektu, o jakim myślałam. Najlepiej sprawdzał się tani dwufazowy płyn do stylizacji włosów z jedwabiem. Mimo problemów udało mi się przemienić się zielonowłosą - przynajmniej częściowo. Gęstość moich włosów skutecznie zniechęciła mnie do nałożenia produktu na całe włosy :) Efekt końcowy prezentował się tak:



Jak widać włosy są mocno matowe, ze względu na obecność produktów do stylizacji. Miało to również wpływ na ich sztywność i brak elastyczności. Z jednej strony ciężko byłoby je uczesać (zielony barwnik się wtedy mocno osypuje), z drugiej - upinanie jest dużo prostsze. Stylistyka przypomina mi trochę klimaty barokowe, takie z dużą ilością pudru we włosach/w perukach:


Podsumowując: produkt raczej na imprezę i do sesji zdjęciowych (albo dla odważnych :D), raczej dla osób o jasnych włosach (ewentualnie dla osób posiadających dodatkowy, polecany przez Kevina produkt - Night Rider), raczej do upięć (późniejsze układanie naturalnych, luźnych loków może okazać się trudne) i dla pasjonatów. Pewnie dlatego tak mi się ta zabawa podobała :D


Dodam jeszcze, że uważam postanowienie na 2013 rok wypełnione - zostałam jedną z trzech laureatek konkursu Kevin Murphy i Beautyicon :)

niedziela, 4 sierpnia 2013

co słychać? Jamie Cullum

Nie lubię nie lubię... kilka postów w wersji roboczej pałęta się w tle, a żadnego nie da się skończyć... to jest ten moment właśnie. Na szczęście zaczęło zawiewać trochę chłodniejsze, wieczorne powietrze, jest szansa na niesaharyjski oddech :)

Na dziś trochę jazzu. Tego Pana jeszcze nie było :) Co prawda nie jest to jazz w wersji surowej - mamy tu dużo popu, ale myślę, że całkiem udanego. Jamie jest "słyszącym" i kreatywnym muzykiem, nie zamyka się tylko w strefie swojego fortepianu, ale czasem bawi się również sekcją rytmiczną. Możecie go kojarzyć z przeróbki piosenki 'Everlasting love' z "Dziennika Bridget Jones", ostatnio było go słychać także w radio z piosenką 'Everything you didn't do', ja jednak zachęcam do posłuchania starszych utworów. 

Pierwszy z nich śpiewali chyba wszyscy Wielcy jazzu - Tony Bennett, Tom Jones, Stevie Wonder... ale to wykonanie lubię najbardziej. 'If I ruled the world', napisane w 1963 r.



W repertuarze Jamie ma przeróbki innych: Rihanny ('Please don't stop the music'), Radiohead (moje kochane 'High and Dry') czy Jeffa Buckleya ('Lover, You Should Have Come Over'). Bardzo polecam cover Jimiego Hendrixa 'The wind cries Mary', z przyjemnym teledyskiem - chyba, że ktoś nie lubi patrzeć jak się ludzie męczą ;)



Na koniec piosenka dla wszystkich, którzy na wakacje wybyli w okolice wód, albo dla tych, którzy chcieliby w takie okolice wybyć. 'All at sea' <3


No to mamy prawdziwe lato :)

piątek, 2 sierpnia 2013

śnieżnobiałość

Jakoś dawno nie było manicure ;) a że pogoda gorąca, to wszyscy szaleją z neonami. Ja trochę powściągliwie, może dlatego, że urlopu nie będzie i opalona nie jestem... wzięłam więc na tapet (to jest poprawna forma! nie chodzi o tapetę, a tapet - dawniej jakiś rodzaj stołu) inny trend - biel. I mam wrażenie, że działa bardziej kojąco na upał niż cała reszta kolorów...



Wybrałam lakier Vipera Belcanto w kolorze 133 Snow-Flake. 

  

W cieniu - niestety dwie warstwy nie kryją idealnie, a tylko na tyle miałam cierpliwość czekać, jeśli chodzi o schnięcie. Nie jest najgorzej, ale dopiero testuję nowy top przyspieszający wysychanie. Essie 'Good to go' był wyprzedany :(



 w słońcu nie widać nierówności aż tak bardzo


I podobnie jak w przypadku frencha dłoń wygląda jakoś tak elegancko. Podoba mi się. Dość szybko ściera się z końcówek, ale dla mnie to nie problem.

W oczekiwaniu na śnieg.... :D