niedziela, 27 października 2013

co słychać? serialowo

Kto pamięta, ręka w górę!!


Zawsze, zawsze, zawsze oglądając "Przyjaciół" miałam łzy w oczach - ze śmiechu. Nie było lepszego ratunku dla kiepskiego dnia. Dozowanie: najlepiej od trzech do dziesięciu odcinków na raz :D

Stuletni prawie :) serial "CSI Las Vegas", który oglądam od początku, mimo wymienionej w 70% obsady, przewidywalnej fabuły i żadnych zwrotów akcji, za to z Rewelacyjną Piosenką początkową. The Who - Who Are You - trochę rocka na godzinę dłuższy dzień :)



Poprzednie były piosenkami tytułowymi. Jednak często zdarza się, że w serialu pojawia się perełka, której nie ma zaznaczonej w napisach końcowych. Wtedy po prostu podaję Wujkowi Googlowi kawałek tekstu dopisując słowo "lyrics" i za chwilę wiem.
Właśnie kiedy przeglądactwo serialowe zaowocowało zainteresowaniem Blacklist'ą, usłyszałam świetną piosenkę - State of Art od Jima Jamesa - a jako że zawsze miałam problemy z klasyfikacjami muzycznymi, bez opisu gatunkowego:


Jednak moja ulubiona jej wersja nie chciała się wstawić do posta, więc zapraszam tu: KLIK!

Co wybieracie? Macie swoje hity muzykoserialowe? :)

piątek, 25 października 2013

Ostatnio

Takie na szybko:



Foto: Tomasz Kobiela ze Studia Kwadrat
Model: Joanna Herejczak
Hair: Bartek Satora
Make up: Marta B. z Marta B. Studio

[oczy to m. in. cień MAC Goldenrod i kredka z Sephory - matowa czarna, usta- kredka MUFE 9L, brwi MAC Copperplate + MAC Wedge]

środa, 23 października 2013

Zajęcia korekcyjne :)

Dopóki nie stać mnie na posiadanie miliona mililitrów korektora Touche Eclat w każdym możliwym kolorze :) szukam czegoś, co będzie porównywalnie/lepiej kryło sińce pod oczyma. W kategorii korekcji twarzy króluje u mnie paletka kamuflaży Kryolanu, jednak z podkówkami to zupełnie inna bajka. Aby poprawić koloryt skóry narażonej na nadmierny fiolet/brąz/zaczerwienienia, używam odpowiednio korektorów w odcieniach łososiowym/różowym/żółtawym lub zielonym. Ale samo zniwelowanie koloru sińców nie przyniesie efektu dopóki dodatkowo nie zakryjemy różnicy w kolorycie skóry. 
Do napisania tego postu skłoniło mnie to, że po wykończeniu korektora Make up Atelier (uch jaki rzadki, mało napigmentowany i niewydajny!), przerzuciłam się na dwa produkty, które maskowanie nieprzespanych nocy uczyniły niesamowicie łatwym.
Pierwszy to produkt rzetelny i lubiany, używany notorycznie przez moją koleżankę K., której priorytetem jest zakrycie oznak zmęczenia i niewyspania: Clinique All About Eyes. Lubię za praktyczne opakowanie (nie ma nic lepszego niż tubka z dzióbkiem!), dużą pojemność (11 ml), kremową konsystencję, brak obciążania delikatnej skóry i ładne kolory. No i oczywiście - mistrzowskie krycie.



Na zdjęciach odcienie 01 Light Neutral (zwykły, neutralny beż) i 03 Light Petal (leciutko wpadający w różowawe tony), które można spokojnie mieszać. Odcień 01 jest bardzo jasny, dlatego prawie zawsze używam go z jakąś domieszką ciemniejszego odcienia. Bardzo nie lubię efektu za jasnych placków dookoła oka. To nie wygląda dobrze!
Następny produkt korekcyjny, który bardzo polubiłam, to pisakowy korektor z Sephory. Pojemność jest dużo mniejsza niż AAE Clinique, jak na "pędzelki" przystało (3 gramy), ale i sam produkt jest troszkę inny. Do wyboru mamy dużo odcieni, w tym biały, różowy, żółty, jasne i ciemne beże... Podobno działają rozświetlająco (oprócz białego nie zauważyłam, żeby miały jakieś ewidentne perłowe skłonności) i wygładzająco. Co wiem na pewno - mimo dość bogatej konsystencji bardzo ładnie wyglądają pod okiem, nie warzą się, bardzo dobrze kryją. Wystarcza minimalna ilość, żeby działały cuda. 

 

02 light to odcień nazwany rozświetlającą wanilią (vanille lumiere), 03 light - rozświetlającą różą/różem (rose lumiere). Pierwszy ma ewidentne żółte tony, drugi, jak sama nazwa wskazuje, tony różowe. Oba bardzo ładnie odświeżają oko, kryjąc niechciane plamy.
Wszystkie cztery produkty można ze sobą mieszać (nie byłabym sobą, gdybym tego nie robiła :D), dodatkowo efekt rozświetlenia i lekkości można wprowadzić mieszając korektory z kropelką rozświetlacza (High Beam Benefitu, Shimmering Skin Perfector firmy Becca), trzeba tylko pamiętać, żeby nie przesadzić :)
Nie mam też jednej metody aplikacji, ale aby wtopić produkt w skórę zawsze na koniec delikatnie wykładzam go opuszkiem palca.
Jednak jest coś, co może jeszcze bardziej ułatwić korekcję cieni pod oczami (chyba, że mamy je genetyczne, wtedy poniższe rady najprawdopodobniej nie pomogą): wysypiajmy się, jedzmy mało soli i pijmy więcej wody. Może nie będzie co przykrywać? :)

niedziela, 20 października 2013

co słychać? Dawid Podsiadło

Słyszałam, że niektórzy nie lubią nań patrzeć, ale mi to nie przeszkadza. Głos wszystko (o ile coś trzeba) rekompensuje. Moja ulubiona barwa :) Tylko mam prośbę - o co chodzi z kijem w pierwszej zwrotce, czy ktoś może mi wyjaśnić? Bo reszta tekstu, jak dla mnie, jest piękna. W końcu i u nas coś innego niż orłacień i inne wpustejszklancepomarańcze...






Stoję na drodze, nie widzi mnie tu nikt,
Po lewej stronie leży samotny kij,
Podnoszę głowę, nade mną rzędy chmur,
Słońce horyzont na sznurku ciągnie w dół.

Wiszę nad ziemią centymetr albo dwa,
Zazdrość, nienawiść jak mrówki błądzą wśród traw,
Zamykam oczy i liczę do trzynastu,
Nim zajdzie słońce tęsknić za Tobą będę znów.

Ref.:
Jak para zmieniam stan,
unoszę się do chmur,
spadam kulami gradu,
topnieję u Twych stóp.

Stoję na drodze, nie widzi mnie tu nikt,
Spuszczam ze smyczy każdą meczącą mnie myśl,
Gwiazdy formują trójkąty i kwadraty,
Dziś je w kieszeniach będę do Ciebie niósł.

Ref.:
Jak para zmieniam stan,
unoszę się do chmur,
spadam kulami gradu,
topnieję u Twych stóp.

Jak para zmieniam stan,
unoszę się do chmur,
nic nie zatrzyma mnie,
powiedz tylko, że chcesz, będę Twój.

sobota, 19 października 2013

W skrzynce mailowej...

...znalazłam wczoraj coś, co bardzo mi się spodobało. Jako subskrybentka informacji od Chanel :) dostałam maila z tytułem 'Shhhh...' Jak nie przeczytać takiej wiadomości? :) Zresztą jeszcze na mailach od Chanel się nie zawiodłam - cudna grafika, rewelacyjne pomysły, chwytliwe hasła...
Tym razem chodzi o makijaż. Na początku mamy uroczy filmik Make up Revelations:



Po tym krótkim wprowadzeniu możemy przewinąć wiadomość w towarzystwie Moniki Jagaciak, Jac. Poznajemy 6 kroków, w których dowiadujemy się jak używać kultowych produktów do makijażu Chanel, m. in. róże Joues Contraste, bazy Le Blanc, pudry Les Beiges...





...oraz mamy możliwość zobaczenia ich w akcji dzięki znanej już chyba wszystkim makijażystki Chanel - Lisy Eldridge. Odświeżenie spojrzenia na te kosmetyki wydaje mi się świetnym sposobem na akcję marketingową. Szczególnie przy tylu markach, wśród których może teraz wybierać każda klientka. Przede wszystkim doceniam dbałość o szczegóły w tej kampanii, piękną stronę graficzną, treściwe, ale króciutkie - minutowe filmy... i taką czystość formy - bardzo charakterystyczną dla Chanel, przecież właśnie takie "drobiazgi" budują obraz firmy.
Chciałabym dostawać takie maile częściej...a kto jeszcze nie zapisał się na listę mailingową Chanel - powinien :)

wtorek, 15 października 2013

co nowego? lakierowo

Jak w tytule. Mam trochę nowych gadżetów, niestety głównie dlatego, że jest mi smutno jak wychodzę z drogerii bez jakiegoś lakieru... :) wolę te tańsze, głównie dlatego, że i tak zmywam je kilka razy w tygodniu i nie zależy mi na jakości... Miałam też szczęście - trafiałam zazwyczaj na półki pełne  nowości. Za WOW sand  Wibo chodziłam kilka razy. I rację mają wszyscy zapewniający, że te lakiery są "wow". Ale o tym później :)

Cała gromadka prezentuje się skromnie:


A pojedyńczo:
















Możecie się spodziewać recenzji. Moje serce skradł WOW piasek z brokatem, po drugiej stronie skali lubienia - WOW piasek matowy. Taki jakiś 'meeh'. Ale o tym wkrótce.






poniedziałek, 14 października 2013

Jak to się robi, czyli weselne przygotowania dla sprinterów

Czasu było mało, próbuję nadrobić zmiany w rzeczywistości :) A w tym wszystkim ważne wesele... Łączny czas przygotowań mógł obejmować jakieś 2-3 godziny, nie licząc wizyty u fryzjera i pierwszej profesjonalnej koloryzacji (czyt. farbowanie moich siwych zakoli, które to - koniec końców - przybrało dość ciekawą formę włosów ombre :P). Oczywiście, taki ułamek doby nie mógł spowodować, że będę nagle wyglądać cudnie. Szczególnie, że z pracowo - prywatnego biegania wynika pewna prawidłowość - po dzwonku budzika nie mam pewności co do posiadanego imienia i nazwiska. Wizyta w Rossmannie zakończyła się zakupem trzech saszetek, które z moim dobrym kolegą Yoskine miały uczynić ze mnie gwiazdę (oczywiście bez przesady, w końcu to nie moje wesele :)...).
Po peelingu szafirowym przyszedł czas na maskę z kwasem AHA - Perfecta DAX maska na twarz, szyję i dekolt z aloesem. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie zrobiła czegoś po swojemu. Maska ta jest polecana do stosowania na noc zamiast kremu. Jednak ja wolałam na noc nałożyć mojego pewniaka - Effaklar Duo, maska miała być takim dodatkiem, powiedziałabym może, że efektem placebo.
źródło


Została więc na twarzy jakieś 20 minut podczas kąpieli, po czym została zmyta (nie lubię zostawiać masek bez ich późniejszego zmywania, odnoszę wrażenie, że mam brudną twarz). Skóra została dobrze oczyszczona i rozjaśniona, nie zaobserwowałam szczególnych dolegliwości związanych z głównym składnikiem aktywnym. Co więcej - pomyślałam, że to bardzo skuteczny produkt.
Jak wyżej wspomniałam - następnym krokiem był Effaklar. 
Niestety wiedziałam, że się nie wyśpię - musiałam jeszcze nakręcić włosy, następnego ranka czekała mnie jeszcze 120 km przejażdżka, 5 makijaży i wątpliwy moment na zrobienie się na bóstwo (przewidywany czas tegoż wahał się od 3 do 45 minut, w zależności od tak wielu czynników, że wolałam nie myśleć). Wiedziałam, że może być ciężko, dlatego zaplanowałam wersję ekspresową, w którą wpisała się jeszcze jedna maska, również z DAXa. 


Zmęczona i niedotleniona skóra - chyba to był punkt skłaniający do zakupu maski. Może też chęć dopasowania jej do złotawych dodatków, które wybrałam do sukienki :) maska koktajlowa S. O. S. na twarz i pod oczy ze złotem i kwasem hialuronowym. Podobnie jak maska z kwasami nie wymaga zmywania, po jej użyciu można nałożyć makijaż. Silikony w składzie mają zapewne wygładzać skórę, więc bez sensu byłoby ich zmywanie. Jednak znając moją skórę i jej niespecjalne akceptowanie silikonu nie ryzykowałam zostawienia jej na dłużej niż 15 minut. Spowodowało to zmniejszenie efektów rozświetlenia i wygładzenia, jednak skóra i tak wyglądała dużo lepiej niż przed - zdrowiej, promienniej i delikatniej.

 

Maska jest połyskującym kremem, po wchłonięciu na skórze zostaje lekki blask, jak po bazie rozświetlającej. Tę maskę starłam chusteczkami, a następnie domyłam micelem.
Nie wiem który, ale jeden z poniższych składników (dwa/więcej/zestaw) spowodował pieczenie skóry podrażnionej i wysuszonej chusteczkami do nosa - bo oprócz zmęczenia przyplątało się do mnie również przeziębienie z koszmarnym katarem. 
Dla znających sprawę składników polecam listę poniżej :)

 


Reszta może być milczeniem.



Albo niekoniecznie :D Poniżej bonus w postaci kawałków sukienki, naszyjnika, kopertówki z tęczowego węża i lakieru 60 seconds firmy Rimmel, w odcieniu 500 Caramel Cupcake (leciutko perłowy, cielisty i różowawy odcień beżu - może robić "trupie ręce", ja czułam się z nim bardzo dobrze).


A na weselu wybawiłam się za wszystkie czasy :)

niedziela, 13 października 2013

co słychać? znowu (prawie) to samo :)

Żeby nie było, deficyt czasu ma się świetnie, więc wykorzystuję to, co pojawia się na moim facebookowym, prywatnym wallu. Castlecomer po raz kolejny, z najnowszym kawałkiem 'Eyes'. Spaaać!!


W późniejszym terminie dowiecie się, co kosmetycznie wprawiło mnie w zachwyt dzięki szybkiemu i skutecznemu działaniu... :)

czwartek, 10 października 2013

Publikacja, zamiast Vogue...

...http://www.designscene.net/. Cała sesja jako exclusive znajduje się TU.



Backstage pokazywałam TU.

Ekipa to:

M.C. - Modelka
Karolina Kosowicz - Foto
Monika Mia Grelewicz - Stylizacja
Luke L. Sienko - Fryzury
Marta B. Studio - Makijaż
Projekt ubrań - Drunklegends, Kamila Gawronska-Kasperska

Dajcie znać co myślicie :)

Jest mnie mało, świat pędzi jednak z taką prędkością, że z trudem nadążam :) Ale na pewno się to poprawi! :)

poniedziałek, 7 października 2013

Jeszcze raz p2 :)


Pierwsze swatche i zachwyty znajdziecie tutaj, w przypadku Szalonej Pannicy (050 Crazy mademoiselle) nie będzie inaczej. Identycznie jak w przypadku Świeżej Siostry (130 Fresh sister) - formuła jest idealna, nakładanie to marzenie, trwałość niespotykana, a połysk samego lakieru - prawie jak po nabłyszczającym topie. Jeśli macie możliwość napaść na DMa w Czechach, Niemczech, Austrii, Chorwacji, czy innych miejscach - polecam. Szczególnie, że cena lakieru to jakieś 5 zł :) 

A teraz zdjęcia :)