Strony

czwartek, 23 maja 2013

Tak, u wszystkich to i u mnie - w Rossmannie 40% rabatu ;)

Nie będę pisać, obrazki powiedzą wszystko. Jestem dumna, że nie wpadło mi do koszyka nic z działu paznokci ;) chociaż jeszcze do 29 maja jest trochę czasu ;) 



Max Factor Facefinity w kolorze 47 Nude



L'Oreal Caresse Shine 101 Lolita - piękna jest, pięknie pachnie... bardzo udany zakup!



Max Factor 2000 kcal - klasyk, sprawdziłam tylko przy kasie, czy jest świeży - jest ;)




I o ile tusz sprawdziłam, to korektora już nie, bo kto by się spodziewał... a tu zonk. Gąbkowe kopytko zostało oderwane jakimś nieznanym mi sposobem. A że ja z gatunku tych, co kłócić się nie lubią, nie pójdę wymieniać tylko pewnie będę sobie jakoś radzić. Może przeszczepię kopytko z innego produktu... 


Promocja -40% trwa od dziś do 29 maja, obejmuje produkty do makijażu i pielęgnacji twarzy. Byłyście już na łowach w Rossmannie? :)

wtorek, 21 maja 2013

Skittlesowo na 2013

Niedawno Spooky Nails wkleiła na swój profil FB przypomnienie o skittlesowym dniu paznokciowym. Bierzecie udział? Bo ja mam zamiar ;)

Mam kilka pomysłów, jednak efekt końcowy poznamy w Dzień Dziecka.

Tematycznie od góry: metaliki, barwy (prawie)podstawowe, jesień, cukierki, jadowite cukierki ;)




poniedziałek, 20 maja 2013

szare eminencje - Alice Lane

Pracuje dla Vogue i innych, charakteryzuje ją burza rudych, kręconych włosów. Pierwszym razem zobaczyłam ją na blogu Garance, niedługo później pojawiła się w filmiku o robieniu kresek linerem, nakręconym dla Vogue.
Jest Brytyjką, zaczynała od muzyki. A teraz?


www.jedroot.com


models.com

Dla przykładu film o brwiach, jak poniedziałek, to poniedziałek :)



Jednak to, co mnie najbardziej do niej przekonało, to jedno zdanie z wywiadu z Garance Dore. Jest to coś, co każdy makijażysta (i nie tylko) robi, przez co traci pewność siebie i jasność swojego celu. Zapamiętajcie:

"compare is despair"

Jedyne, co trzeba robić - to swoją pracę, dobrze i z pasją. Nie można oglądać się na innych czy porównywać umiejętności. Takie myślenie powoduje kompletny rozkład mentalny. Będzie dobrze! Inspirujmy się, nie porównujmy :)

niedziela, 19 maja 2013

co słychać? Bastille

Dziś przewrotnie, bo taka jestem 'Overjoyed'...



Bastille pojawiło się już tutaj, teraz w radio możecie jeszcze usłyszeć nową piosenkę w wersji "normalnej", ja jednak dużo bardziej wolę tę z Muzeum Brytyjskiego (echo <3):



Jakoś te pełne wersje mają muzykę "niepasującą" do wokalu...

sobota, 18 maja 2013

jak z obrazka :)

Moje ulubione zdjęcie z sesji, której efekty już kiedyś wklejałam. Trochę jak reklama okularów :) same okulary gdzieś zapodziałam...
 Nowe zdjęcia w drodze ;)

Model: Kinga Wieczorek <3
Foto: Anna Huzarska
MUA: Marta B.

środa, 15 maja 2013

Podebrane

Może zrobi się z tego cykl, nie żebym tak często coś komuś podbierała, ale zdarza się :) Pewnie dlatego, że żyję na walizkach i krążę między dwoma miejscami zamieszkania. Będę przedstawiać Wam produkty, które w jakiś sposób mnie zainteresowały u Mamy, Bratowej, Przyjaciółek... niestety wiąże się to z brakiem możliwości długiego testowania, więc musicie mieć w zakamarkach pamięci fakt, że są to zazwyczaj recenzje po jednorazowym użyciu. Można nazwać to inspiracją produktową :)

Na początek kontynuacja sagi micelarnej ;) Ja już znalazłam swojego ulubieńca, jednak moja Mama ciągle nie może się zdecydować. Bourjois nie podszedł jej tak jak mi, tym razem testuje więc produkt z gamy Lirene.


Zauważyłam dwie rzeczy, które różnią go od mojego "burżuja". Po pierwsze - płyn Lirene ma lepszy "poślizg", nie ma takiego tarcia na skórze jak przy wodzie czy właśnie płynie Bourjois. Na skórze pozostaje delikatna warstwa nawilżająca, która po chwili się wchłania. Używanie może być bardziej komfortowe dla skór suchych, przesuszonych lub wrażliwych.
Drugim elementem, który niekoniecznie może się podobać, jest zapach. Płyn intensywnie pachnie, na mój nos są to róże. Ulatnia się jednak błyskawicznie.
Bardzo dobrze zmywa podkłady o przedłużonej trwałości, ale nie wydaje mi się, że poradziłby sobie z wodoodpornym makijażem oczu. Co jednak ważne - nawet w przypadku kontaktu z oczami, nie powoduje dyskomfortu (pieczenie, zaczerwienienie, itp.).
Jak dla mnie - jest na drugim miejscu w grupie miceli, które testowałam. Trzecia byłaby Bioderma, potem Vichy (który pachnie podobnie, ale nieco delikatniej niż Lirene); poza stawką, kompletnie zdyskwalifikowane byłyby płyny AA i La Roche Posay (za zerową skuteczność demakijażu) oraz Ziaja (wszystkie rodzaje, za krzywdę, którą robią oczom).

Dla zainteresowanych skład:


Znacie? :)

wtorek, 14 maja 2013

Na szybko

Pamiętacie sztuczne rzęsy Paperself? Jakiś czas wstecz zaczęły sprzedawać je Sephory, w tej chwili na ich stronie marki tej nie ma. Jakież wielkie było moje zdziwienie, gdy wczoraj przeglądając półki wyprzedażowe w sklepie Claire's natrafiłam na bardzo podobne rzęsy w cenie... 15 zł :) 




Zobaczymy jak spiszą się naklejone na powiekę :) 


Druga para też jest niczego sobie <3 (12 zł). 

Wybór jest większy, trzeba przejrzeć wszystkie pudełka ;)

Jeśli ktoś czuje potrzebę szaleństwa rzęsowego, polecam Claire's.

niedziela, 12 maja 2013

Co słychać? Alicia

'Girl on fire' Alicii Keys ostatnio przykuło moją uwagę w radio. Teledysk jest utrzymany w konwencji komiksowej, kolory są ostre i nasycone, fryzury bardzo glamour, makijaże precyzyjne i świetliste. Autorką tych ostatnich jest Miranda Joyce. Widziałyście neonowe różowe paznokcie? :D



Merytoryczna część teledysku nie podobała się wielu osobom, ale nie będę zajmować się tu wizerunkiem kobiety przedstawianym przez piosenkarkę, czy sposobem złożenia tekstu piosenki :)

Jest ładnie i lekko :)


wtorek, 7 maja 2013

MET Gala 2013

Macie swoich faworytów?

Kreacje (zdjęcia style.com):


U Beyonce podobała mi się spódnica zaprojektowana przez Givenchy (rękami Ricarda Tisci) - połączenie czerni z żółto-pomarańczowymi wzorami jak z malowideł barokowych...


Michelle Williams zachwyciła całokształtem - wycięcie w dekolcie i asymetryczny dół sukni Saint Laurent - piękne. No i te buty...

Makijażowo najbardziej wpadła mi w oko Cara Delevigne, która jest już chyba wszędzie, ale na gali wyglądała jakoś inaczej... (zdjęcia glamour.com, sugarscape.com i thegloss.com)


Oprócz tego, piękna jak zwykle, Anne:


 Cudownie wycieniowany granatowy smok u Diane Kruger:


Tej Pani nie poznałam w pierwszym momencie, January Jones - naprawdę punkowo!


I - mimo że była w wielu zbiorówkach najgorzej wyglądających - Kelly Osbourne, z graficznym kocim okiem, którym można jak japońską kataną przecinać jedwabne chusty, takie jest ostre :)






poniedziałek, 6 maja 2013

Żeby nie było do końca nudno :)

 Lakier, który ostatnio wzbudził mój wielki zachwyt - nie jest makową czerwienią, jak na początku myślałam, tylko lekko neonowym koralem o idealnym kryciu, pięknym połysku i bardzo dobrej trwałości (3 dni wytrzymał bez uszczerbku, później zmywałam, bo ile można mieć ten sam lakier na paznokciach? ;P)

Joko Colors of Luxury J160 - Unique coral, adekwatnie do słonecznej i letniej pogody za oknem :)





Jestem bardzo na tak, pod każdym względem: i jakości lakieru, i wytrzymałości, i połysku, i pędzelka, i konsystencji... cudo. No i ten kolor ;) 
Z tej serii na zeswatchowanie czeka niebiesko-atramentowy lakier, i mimo że niebieskości są teraz bardzo 'in', jakoś nie mam chęci do smarowania nim paznokci. Nie lubię błękitów...



sobota, 4 maja 2013

co słychać? Phoenix

Zespół powstały w Wersalu ;) na dziś. Tak naprawdę poznałam go grając w jedną z wersji Guitar Hero, poniższa piosenka to jedna z moich mistrzowsko granych (obok Muse i kawałka 'Uprising').

Na początek - 'Lasso'



Jeśli podoba Wam się 'Lasso' to polecam całą płytę 'Wolfgang Amadeus Phoenix' z roku 2009. A na niej także:

'Fences'



I troszkę muzyki poważnej, a przynajmniej jakieś nawiązanie, zgodnie zresztą z tytułem płyty, 'Lisztomania':



Jak Wam się podoba? <shakespearowsko zabrzmiało :D >

Spokojnego!!

środa, 1 maja 2013

Wiosenne porządki

Na dziś mam do pokazania dwa nowe kosmetyki do zadań specjalnych.

Przez Let's Talk Beauty, a właściwie dzięki niej:

Yoskine, Dax Cosmetics, Szafirowy peeling przeciwzmarszczkowy

Myślę, że jest tylko troszkę delikatniejszy niż moja ulubiona mikrodermabrazja z wit. C z The Body Shop, za to połowę tańsza. Ściera mocno i dokładnie, po użyciu widać różnicę. Zapach jest bardzo delikatny i przypomina mi kosmetyk, który kiedyś miałam... niestety nie pamiętam jaki ;) Użyłam go dopiero dwa razy, jednak myślę, że dalsze użycie nie wpłynie na pierwszą ocenę: jest super.

Dzięki Źródełku mam też takie cudo:


To dwuetapowa maska firmy dr Brandt, dostępna jest w Sephorze. Opakowana była w tekturową tubę, która aż się prosi o drugie życie. Może ją jeszcze do czegoś wykorzystam :)



Jak widać, na zewnętrznym opakowaniu zaznaczona jest obecność dwóch składników "zabiegu":
Pierwszy to właściwa maska odświeżająca i rozświetlająca skórę i poprawiająca dotlenienie komórek. Drugi ma za zadanie oczyścić skórę z toksyn i chronić ją przed zanieczyszczeniami środowiskowymi.


Tuba <3



I opakowanie. Przypomina mi ono BB kremy firmy Skin79, które ostatnio oglądałam, góra to tuba airless, zakończona dzióbkiem:


Z dołu wykręcamy krem. Ma on bardzo gęstą konsystencję, trochę żelową, wydaje mi się, że konsekwencją tego będzie niezbyt dobra wydajność. Wchłania się błyskawicznie, warto jednak wspomnieć, że nie jest to produkt nawilżający. Dobrze jest nałożyć na niego swoją zwykłą pielęgnację nawilżającą.


Pierwsze ostrzeżenie: jeśli ktoś jest wrażliwy na zapachy - cała pielęgnacja dr Brandt nie jest polecana :) nuty zapachowe są bardzo chemiczne, intensywne, powszechna opinia o mikrodermabrazji do twarzy lub ciała zawiera porównanie z Cifem :) tu też można stwierdzić podobieństwo... mi zapachy nie przeszkadzają, więc na pewno maskę zużyję.
Ostrzeżenie drugie: mi się nigdy to nie zdarzyło, ale ponieważ kosmetyki te mają dość mocno działające składniki aktywne, dobrze jest przetestować przez zakupem pod kątem alergii.
Pierwszą fazę nakładamy na oczyszczoną i zwilżoną twarz - maska aktywizuje się tylko w obecności wody.


Zaraz po rozsmarowaniu na wilgotnej skórze faktura kremu zmienia się - pojawiają się pęcherzyki powietrza...


...robi się ich coraz więcej...


...aż maska "puchnie", trochę jak pianka do włosów, mocno powiększa swoją objętość. Na skórze wyczuwalny jest efekt musujący, pęcherzyki powietrza zaczynają pękać :) Maskę trzyma się 3-5 minut. Jeśli zostawimy ją dłużej, wchłania się całkowicie, zostawiając na skórze tłustawą warstewkę. Po zmyciu wodą twarz jest nawilżona i bardzo gładka. Efekt bankietowy murowany, ale utrzymuje się on dłużej. Ja nakładam maskę wieczorem, rano i przez cały dzień skóra wygląda zdrowo.
Może uda mi się zreanimować moją skórę po dramacie z Dermedicą...