Strony

wtorek, 22 stycznia 2013

Chanel's how to



źrodło: facebook polskiego wyd. Harper's Bazaar


Znalazłam ciekawe zdjęcia na profilu agencji modelek D'Vision, z której jest m. in. występująca na pokazie Chanel Haute Couture Fall 2013 Zuzanna Bijoch.


Jak zrobić powalający makijaż z pokazu?









Zrehabilitowali się za wiosnę :) Ta odsłona Chanel jest piękna!

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Będzie gorąco :)

Właśnie trafiłam przypadkowo na końcówkę transmisji pokazu Diora couture fall 2013, i oprócz cudnej scenografii rzuciły mi się w oczy brokatowe czerwone usta. Och jak nie mogę się doczekać zdjęć!!!

Na szczęście moja przekochana Pat McGrath wrzuca na swojego twittera @patmcgrathreal takie cuda, że wyobraźnia zaczyna pracować na zwiększonych obrotach. Jadowita kreska na klasycznym smoku!!! To było na pokazie Versace. Czekamy na więcej!!

Szare eminencje - Megan Martinez

Właściwie nie powiedziałabym, że to eminencja pod względem sławy, ale umiejętności - na pewno. Na facebooku możecie ją znaleźć jako Megan albo ChaosMakeupArtist. W swojej pracy posługuje się artykułami makijażowymi swoich sponsorów, głównie Sugarpillem. Jest niesamowita. Potrafi wykreować nie tylko nudasowy makijaż z pazurem, lecz także każdą wariację na temat koloru. Serdecznie polecam jej stronę internetową - jest niesamowicie inspirująca. A brwi, które robi modelkom i klientkom <3 Kilka jej prac, moich ukochanych (zdjęcia pochodzą albo z jej strony, albo profilu facebookowego):






I najcudowniejsze jest to, że tacy ludzie są, każdy robi to, co kocha, a my możemy się inspirować :D Megan to mistrzyni!

niedziela, 20 stycznia 2013

co słychać? Ania

Dawno o niej zapomniałam, a że było o uczestnikach programów talentowych, to proszę ;)

Ania Dąbrowska, obok Moniki Brodki, zrobiła chyba największą karierę. Zaskoczyła wyglądem (metamorfoza z pierwszych odcinków Idola <chyba> była powalająca) i ciepłym głosem. I chociaż najbardziej lubię jej pierwszą płytę, tak dzisiejsza piosenka pochodzi z płyty nr 3 "W spodniach czy w sukience" i nosi piękny tytuł Turu Tu Tu :)



Uwielbiam, że znalazła swój styl i tak konsekwentnie się go trzyma. Wygląda cudownie z mocnym, kocim linerem i sztucznymi rzęsami XXL, do tego graficzne wzory na ubraniach - poezja! :)


piątek, 18 stycznia 2013

Poszukiwanie ideału - face chart

Pewnie każdy makijażysta dochodzi do takiego momentu w życiu, że swoje makijaże chce projektować na czymś ładnym. Faktura oczywiście jest ważna (cienie nie trzymają się zbyt dobrze na bloku szkolnym, lepszy jest papier akwarelowy), ale bardziej do mnie przemawia spersonalizowana mapka, po której można swobodnie gryzmolić. I owszem, można po prostu ściągnąć sobie projekty z internetu (jakiś czas korzystałam z MACowych), ale od dawna marzy mi się mój własny face chart. Chodzi o to, żeby zbilansować proporcje wzorcowe, idealne (coś na podobieństwo greckich wzorów piękna, wykorzystywanych w rysunku, np. czoło to 1/3 twarzy, linia brwi do czubka nosa - 1/3, czubek nosa do brody to też 1/3, a oczy mają kształt migdała) z twarzą, która ma na tyle wyraźny kształt, żeby można było rozpoznać kontury, ale jest jednocześnie na tyle bez wyrazu, żeby można kształtować ją na wszystkie możliwe sposoby. Próbowałam rysować takie buźki, ale nie jestem zadowolona. Więc aby siebie (i Was) zainspirować, wrzucę kilka przykładowych face chartów. 

Wspomniany klasyk - MACowa twarz, trochę androgyniczna, słabiutko zarysowane brwi i powieki dają możliwość popisu naocznego. Bardzo tu lubię wyraźne kości policzkowe.



 Make Up For Ever - trochę infantylny model, strasznie nie podobają mi się usta i uszy.



Jedna z ładniej naszkicowanych twarzy - u Bobbi Brown. Zmieniona perspektywa pozwala nadać ładny kształt policzkom. I te usta <3
 


Pierwszy z dwóch znalezionych NARSów, wersja "egipska" :) zupełnie uproszczony model, wydaje mi się, że bardziej do użytku pokazowego (prosty i wyraźny przekaz, bez szczegółów). Nie ukrywam, jest w nim coś, co mi się podoba, chociaż nie jestem w stanie tego sprecyzować.


Stila - tu pominięty został nos, przecież nie ma kosmetyku nakładanego specjalnie na niego ;) Nie mój ulubiony face chart, ale nie jest też zły. 

Estee Lauder - schematycznie, perspektywa jak u Bobbi Brown. Wszystko co firma ma w arsenale może być na model naniesione.
 
Drugi NARS. Tak samo dziwny jak pierwszy, jakby naszkicowany na kolanie, bez wyraźnego uwzględnienia proporcji. Też coś w sobie ma ;)


Face charty dają dość dobry obraz konkretnych marek i klientek danych marek. W zależności od targetu, firmy pozwalają sobie na bardziej artystyczny format face charta (MAC, NARS), konwencję beauty (Bobbi Brown, Stila), czy zupełną prostotę (Estee Lauder). Ma to również związek z ilością i gamą produktów - MAC ma bardzo rozbudowaną linię, więc musi mieć dużo miejsca na ewentualne przedstawienie produktu oraz bardziej uszczegółowione elementy twarzy.
Ja lepiej czuję się w makijażach beauty niż mocnym "twarzowym bodypaintingu" (absurdalne połączenie, wiem :D), ale jednak czasem potrzebuję trochę miejsca... 
Co myślicie? Która facjata podoba Wam się najbardziej?

czwartek, 17 stycznia 2013

Złote Globy, czyli pre-Oskary

Postanowiłam przyznać trzy nagrody za najlepszy look na Złotych Globach w tym roku. Będą to wyróżnienia równoległe, bo nie mam jak się zdecydować na jeden :)

Zdjęcia pochodzą z temptalia.com, tam też możecie znaleźć opisy niektórych makijaży i fryzur, użytych produktów, itp.

Emily Blunt (głównie kolorówką Hourglass), lista produktów użytych do makijażu TU.




Jennifer Lopez (L'Oreal) - jak można mieć taką cudną cerę? no i te oczy... co do sukienki - wiem, że okrzyknięto ją jako jedną z brzydszych, ale ja zwróciłam uwagę tylko na piękną twarz. O makijażu TU.



Kerry Washington - osoba, której zupełnie nie znam (według filmweba nie widziałam żadnego filmu z jej udziałem), ale bardzo spodobały mi się jej usta, i subtelny ale jednak kolor na oczach. Szczegóły TU.



Oczywiście, Anne Hathaway też wyglądała cudownie, ale pomijamy oczywistości ;P

O tym, jak nie można zwlekać z recenzją...

...bo producent coś zepsuje. 
Wykańczanie odżywki z mojej ulubionej farby ciągle przypominało mi, że o tej farbie też można napisać kilka rzeczy. Farba piszę z przyzwyczajenia, chociaż wydaje mi się, że jest to bardziej szampon koloryzujący. Strasznie żałuję, że nie napisałam recenzji wcześniej, bo mogłabym z czystym sumieniem ten produkt polecić. Ale po ostatnich farbowaniach - nie do końca chcę. 

Casting Creme Gloss ( na zdjęciu odcień 513 Mroźne Trufle z serii Iced Chocolates Collection)

Farba ta służy mi od lat. Nie zdarzało się, żebym nie była zadowolona. Odcień zazwyczaj zbliżony do oczekiwanego, pełne krycie, bardzo dobra wydajność, znośny zapach i proste użytkowanie. W komplecie rękawiczki i odżywka. Stosuję farbę co 2 miesiące i całkowicie mi to wystarcza (ło) - żeby ze spokojem ukrywać moje siwe włosy (których mam dość dużo, genetycznie). Ostatnie dwa farbowania były oddzielone od siebie o 3 tygodnie. Poprzednio miałam wrażenie, że wzięłam za jasny kolor farby i złapała ona moje siwki na blond. Dlatego po 3 tygodniach stwierdziłam, że muszę to poprawić. Padło na odcień 513, ciemniejszy niż wcześniej. Jednak mimo pieczołowitego nakładania farby w okolice skroni i dłuższego jej tam trzymania - nie jestem zadowolona z efektu. Co więcej, sama konsystencja i pigmentacja mieszanki do koloryzacji wydaje mi się "rzadsza", bardziej przejrzysta. Z doświadczeń mojej koleżanki wynika też, że kolor z włosów wypłukuje się błyskawicznie. 
Jedyne, co pozostało po "starym" Castingu to połysk włosów po farbowaniu i ich zdrowy wygląd. 


Został niesmak/smutek i pytanie - czym ja teraz będę robić sobie włosy?

środa, 16 stycznia 2013

Mój bohater

Pamiętacie pewnie, jak wyznawałam miłość jednemu balsamowi z hydro-urea (tu i tu). Następcą w tym miesiącu został balsam z Eveline (będzie o nim kiedyś też), ponieważ kosztował połowę mniej, a byłam w nastroju pt. "chyba ktoś tu upadł na głowę, nie dam za to (czyt. balsam Garniera) tyle pieniędzy" (to się zdarza, mam wrażenie, że zazwyczaj działam inaczej niż większość znajomych kosmetykoholików, lubię produkty, których oni nie cierpią i nie znoszę uwielbianych, a dodatkowo staram się nie szaleć zakupowo - ufff). Jednak ponieważ zdarzyła się możliwość zrobienia zakupów w aptece internetowej alecco.pl, gdzie odbiór w aptece jest darmowy i występują kosmetyki marki Palmer's - musiałam odsunąć na bok nowo zakupiony balsam i włączyć tryb zużywania balsamowi z kakaowcem.



Wkręciłam sobie chęć posiadania tego cuda po tym, jak przypadkowo posmarowałam ręce kremem (do rąk, z tej linii) znalezionym w rodzinnym domu.

I przepadłam.

Zapach powala. Jest nienatrętny, subtelny i utrzymuje się na skórze - jednak dość blisko. Jest naturalny i przypominający zapach gorzkiej czekolady po odwinięciu sreberka.

Konsystencja dość gęsta i treściwa, potrzeba niewiele, aby wysmarować się od stóp do głów (powiedzmy), stąd zakładam, że balsam będzie wydajny. Gęstość powoduje, że przy nakładaniu trochę się maże, jednak mimo to wchłania się błyskawicznie - szybciej niż niejeden krem do rąk. Zostawia skórę miękką i przyjemną, utrzymuje ją w takim stanie do umycia.

Skład - dla wszystkich, którzy wiedzą więcej niż ja ;)

Nadaje się faktycznie głównie do suchej/przesuszonej skóry. Nie do normalnej, do suchej. Mam wrażenie, że latem będzie za ciężki nawet dla mnie, jednak póki co jest idealny.

Na opakowaniu czytamy, że balsam tonuje skórę i działa na blizny (w tym rozstępy - także w okoliczności ciąży), znamiona i suchość po opalaniu. Ja zauważyłam, że łagodzi wszelkie zaczerwienienia i podrażnienia, uelastycznia i wygładza skórę, goi krostki czy wysypkę.


Cena? Balsam był 2 zł droższy od regularnej ceny Garniera, która zablokowała jego kupno (ach kobieca logika...) i kosztował 20 zł.

Aby nie było tak różowo, teraz będzie negatyw - mój balsam ma zepsutą pompkę (jeszcze jeden plus za - w teorii i idealnym świecie - higieniczne opakowanie). Moja Bratowa, która też używa tego cuda, poradziła czyszczenie całego mechanizmu - w przypadku jej egzemplarza pomogło, mój pozostał niewzruszenie zepsuty.

Nie zmienia to faktu, że - oczywiście, Garnier jest bardzo fajnym balsamem - Palmer's to mój nowy faworyt pielęgnacyjny.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

...powiew wiosny zimą...

britishbeautyblogger.com wrzuciła na swojego bloga pierwszy rysunek i informację o najnowszej kolaboracji makijażu i mody.

Chodzi o tego człowieka

 http://alifeofstyle.com/whats-new/tag/alber-elbaz

projektanta marki Lanvin Albera Elbaza, twórcy powalających sukni <3 i miłośnika much przy koszulach...



I tę markę


 
http://www.goodlogo.com/extended.info/lancome-logo-3148


Według Elle efekty zobaczymy w połowie czerwca. Może być ciekawie, chociaż ja akurat za Lancome nie przepadam :]

Możecie zajrzeć jeszcze tutaj, Elle pisze troszkę więcej ;)

niedziela, 13 stycznia 2013

co słychać? Leona Lewis

Pamiętacie jeszcze tą Panią? Jakieś sto lat temu wygrała brytyjski konkurs śpiewających talentów (nie pamiętam jaki). Fenomenalny głos z niesamowitym "kopem" podbijał świat piosenką 'Bleeding Love', nagrano dwie wersje teledysku. Dlaczego dziś akurat Leona? Bo przypomniałam sobie, że uwielbiam wszystkie kombinacje makijażowe, które ma na sobie w obu wersjach klipu. Wielka inspiracyjna gratka dla miłośników kocich oczu, świetlistej cery (prawie jak u J.Lo) i pełnych ust. Jak ktoś nie lubi, albo nie da rady wytrzymać dwa razy tej samej piosenki - można wyłączyć głos :) 

Wersja amerykańska


Wersja europejska

Za makijaż Leony od roku 2007 odpowiedzialna jest Jane Bradley. Warto zajrzeć na jej stronę i przeglądnąć cuda, które tworzy np. dla trio Puppini Sisters.

sobota, 12 stycznia 2013

Na miły początek dnia

Oto, co zobaczyłam wczoraj rano na tylnej szybie mojego samochodu. Wzięłam to do siebie, bo jak można zignorować tak miłe życzenia noworoczne :D


Wam wszystkim tego i wszystkiego innego, co siedzi w głowach - spóźnione, ale szczere :)

piątek, 11 stycznia 2013

Jedyne postanowienie na 2013

Jedyne postanowienie noworoczne, które pcha mi się do głowy, jest ściśle związane z tym, co robię. Czasem oprócz makijażu, modelce trzeba zrobić włosy. I tu się zaczyna owo postanowienie ;) Moje włosy muszą się obejść myciem, odżywieniem i wysuszeniem. Nie lubię robić przy nich czegokolwiek więcej (okresowe farbowanie, wiadomo, aczkolwiek gdyby nie moja siwizna, pewnie ten etap poszedłby... sobie ;P). Muszę nauczyć się czesać koki, kucyki, ule, warkocze...zobaczymy jak będzie mi szło, teraz chciałam Wam pokazać skład mojego malutkiego zestawu "fryzjerskiego".



Lakier Taft Shine, na moje nieszczęście przy noszeniu, ale na wszelki wypadek w użytkowaniu - duża butla. Jeszcze nie używany, najpierw muszę skończyć Wellaflexa.


Najlepsze gumki do włosów świata (chyba :P), około 8 zł w Rossmannie. Bez skuwek, rozrywają się dopiero jak się je dobrze wyeksploatuje. Kocham!


Cały bajzel: Mała kosmetyczka mieści wsuwki, małe klipsy, żel, piankę, mały lakier i gumki, grzebienie, prostownica i  duże klipsy są w różnych kieszeniach Zuki.
Prostownica to Philips HP8333, oprócz pięknej krateczki na wierzchu, jonizacji i innych bajerów, jej największą zaletą jest wielkość - jest krótsza od standardowych prostownic o jakie 7 cm (co przy noszeniu torby jest ogromną zaletą) przy jednoczesnym zachowaniu wielkości normalnych płytek ceramicznych.
Wsuwki z H&M, mam obawy, że mogą się wysuwać, ale zobaczymy, małe klipsy z drogerii, duże czerwone i dwustronny grzebień - Avon.


I zawartość małej kosmetyczki z bliska: Taft Instant Volume Powder, Wellaflex lakier do włosów (lubię), pianka Isana (nieużywana jeszcze), żel Isana, wsuwki drogeryjne.

Trzymajcie kciuki!

czwartek, 10 stycznia 2013

Na wiosnę

Mam ochotę na coś takiego:

Kolczyki srebrne Yes, 30 zł

Pierścionek srebrny z cyrkoniami Apart, 249 zł

Pierścionek ze srebra z kryształkiem Swarovskiego od Memero biżuteria autorska, 105 zł.


Jeśli rozglądacie się za jakimiś biżuteryjnymi drobiazgami na wiosnę to podpowiem - jednym z gorących trendów jest minimalizm. Ale przecież on zawsze jest modny ;)

środa, 9 stycznia 2013

Na zimę

Nigdy nie wiedziałam, jak nazywa się coś takiego, ale odkąd trafiłam na świetną rozpiskę ze zdjęciami TU, już wszystko wiem :) Przy okazji zobaczcie, co ta dziewczyna potrafi wyczarować na paznokciach.
Dziś na paznokciach pięć lakierów (+ baza, topa nima) w formie Ombre Nails :) Nosicie coś takiego? Mi bardzo się podoba, szczególnie szarowodny koloryt. Powstała jeszcze wersja słonecznie czerwona, może uda mi się ją jeszcze sfotografować. 
Jeszcze jedna drobna uwaga - mój sposób malowania paznokci jest naprawdę kreatywny i nie ma pomalowania paznokci bez ich zarysowania, dotknięcia, wytarcia, itd. Więc wszystkie zonki widocznie na zdjęciu po prostu tam są :P


Bohaterowie, od lewej: Essence In Style, Essie Turquoise & Caicos, Wibo Amazing Amazone nr 3, Color Alike 451 i Orly Mirror Mirror.



Miłego dnia!

Edycja: obiecana wersja cieplejsza, zdjęcia niestety z lampą.


Bohaterowie, od małego palca do kciuka, kolejno: Essence Marble Mania 04 Peaches, Essie Orange It's Obvious, Rimmel Lycra Pro 323 Riviera Red, Wibo Your Fantasy 301 i Catrice spectaculART C04 Soulful.

wtorek, 8 stycznia 2013

Katie Holmes dla Bobbi Brown

Zachwyciło mnie to zdjęcie (źródło: temptalia.com):


Tak, wiem, jest może zwyczajne. Ale bardzo subtelne smoky, bardzo subtelne usta, policzki - wszystko pięknie współgra, do tego naturalnie rozświetlona skóra (i tona photoshopa, wiem, wiem...) a wszystko tak pięknie gra... Uśmiech Katie trochę jak Mony Lisy ;)  Ale mimo że wiedziałam, że Katie została twarzą marki, to jednak zostałam zaskoczona.

Zdjęcie promuje nową linię cieni w sztyfcie Long-Wear Cream Shadow Stick.

Denko grudzień

Niedużo, ale jednak:


Ukochańce, o nich już było, więc nie będę więcej pisać, następcy już w użyciu.


O Sensuous też już było. Myślę, że się kiedyś ten zapach powtórzy ;)


Lakier "Professional touch" (sic!), który nosiłam na sesje. Koszmarek kupiony tylko dla małej pojemności. Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby lakier do włosów w sprayu wylewał się z opakowania. Oprócz tego wydziela paskudny odór i baaaaaaaardzo mocno klei. 


Na koniec ukochana odżywka. Wrzucają ją do mojej ulubionej farby do włosów - Casting Creme Gloss L'Oreal. W tym miesiącu zużyłam ze trzy opakowania (bo zazwyczaj zbiera mi się zapas, który potem wykorzystuję). Uwielbiam za natychmiastowy efekt zmiękczenia i wygładzenia włosów, nadanie im "sypkości" i lekkości (mam ciężkie włosy, jest ich dużo, lubią się suszyć i puszyć). Jak ktoś zna dostępny w sprzedaży zamiennik tego cuda, to proszę o namiary. Jedyne ale - mogłaby trochę inaczej pachnieć, bo zapach chemicznych porzeczek, trzymający się na włosach do następnego mycia, to nie jest to, co lubię. Na moje nieszczęście - działanie jest ważniejsze.


poniedziałek, 7 stycznia 2013

Anja - kampanja ;)

Kobieta instytucja, ostatnio wg style.com ogłoszona piątą najlepiej ubraną kobietą roku - Anja Rubik. Jest - jak dla mnie - przykładem, że każdemu może się udać. A że nie oglądałam tych całych szaleństw tapmadelingowych, to może i nie wiem, co mówię ;) Chciałam tylko zwrócić uwagę na jedną z jej polskich kampanii - dla Apartu. Czyż nie wygląda tam pięknie? Wybitnie pasuje jej styl retro, kręcone włosy, czerwone usta... (zdjęcia z elle.pl)




Wydaje mi się, że to jedno z moich ulubionych ulubionych wcieleń tej top modelki.


niedziela, 6 stycznia 2013

co słychać? Pablo i Carminho

Trochę po portugalsku, trochę po hiszpańsku, nostalgicznie i wakacyjnie. Piosenka odkryta w jedną bezsenną noc. I ktoś powie, że nocne pomysły nie są najlepsze ;)


czwartek, 3 stycznia 2013

Nowe początki

Wracam po okresie świątecznym. Na początek - powolutku robię zapasy na okres karnawałowy. Dziś: kępki, wsuwki i spinki-klamerki, oraz jednorazowe szczoteczki do nakładania maskary. Klasyczny kształt i bezproblemowe użycie zarówno do rzęs jak i brwi. Nie zastanawiam się, czy jest sens takiego użycia pod względem ekonomicznym. Po prostu wydaje mi się, że jeśli mogę higieniczniej nakładać tusz na wrażliwe okolice oczu i zminimalizować ryzyko podrażnień, to dlaczego mam tego nie zrobić.
A ponieważ zaczęły się już wyprzedaże (szczególnie interesuje mnie oczywiście sektor beauty), niedługo pewnie nastąpi rajd po Sephorach, Douglasach i innych (The Body Shop wzywa! ;P).





Co już upolowałyście, macie jakieś rady, gdzie powinnam iść w pierwszej kolejności? :)