Kolejne przykazanie bloggera. Nie można zbyt długo zwlekać z recenzją, ale zbyt wczesne zachwyty są niedopuszczalne...
Pamiętacie pędzel 231 z Zoevy?
Po jednym praniu wygląda tak:
Nie, to nie złudzenie optyczne, działanie fotoshopa, podłożony pędzel 217... brak mi słów. Owszem, będę go używać, ale nie w charakterze pędzla do załamania powieki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zoeva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zoeva. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 marca 2013
wtorek, 26 marca 2013
Zoeva pierwsze testy
Jakiś czas temu dołączyłam do wspólnego zamówienia z Zoevy. Wszyscy chwalą linery w słoiczkach, ja jednak byłam odporna na linerowe wdzięki i po kilku zawieruchach dotarło do mnie zamówienie w postaci dwóch pędzli.
Pierwsze co zauroczyło mnie na wstępie to opakowania. Każdy pędzel zapakowany jest w folię, dodatkowo w woreczek strunowy z ciemnego plastiku, do tego jest bardzo ładna etykietka z opisem zawartości (taki drobiazg, a robi dużą różnicę).
Trzonki pędzli gabarytami można porównać z pędzlami z MACa, różnią się jednak fakturą - Zoeva ma trzonki bardziej błyszczące.
Pierwszy pędzel to 231 Petit Crease. Długo czaiłam się na coś takiego jak 226 z MACa, do tworzenia tzw. cut crease z wyraźną, choć lekko roztartą granicą. Tak, można zrobić to innymi pędzlami, ale każdy ma marzenia :P Włosie zbliżone jest do tego w 217 i 239 z MACa, jednak jego ułożenie powoduje, że pędzel jest dość sztywny i bardzo dobrze trzyma kształt.
Drugi pędzel - 223 Petit Eye Blender, to malutki duofibre, bardzo miękki, jednak podobnie jak 231, genialnie trzyma kształt kulki. Idealny do dolnej powieki oraz rozcierania kredki, cieni w kremie, i tysiąca innych zastosowań.
Tak wyglądają razem :)
Tu porównanie włosia: MAC 239, Zoeva 223, Kozłowski CB 633 Kolinsky (rozm. 8), Zoeva 231, MAC 217, MAC 286 (MAC przed praniem, po delikatnym przetarciu płynem do czyszczenia pędzli ;) dlatego taki nieatrakcyjny kolor włosia).
Zobaczymy, jak będą się sprawować na dłuższą metę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
