niedziela, 31 marca 2013

Zoeva - śmiać się, czy płakać?

Kolejne przykazanie bloggera. Nie można zbyt długo zwlekać z recenzją, ale zbyt wczesne zachwyty są niedopuszczalne...

Pamiętacie pędzel 231 z Zoevy?







Po jednym praniu wygląda tak:






Nie, to nie złudzenie optyczne, działanie fotoshopa, podłożony pędzel 217... brak mi słów. Owszem, będę go używać, ale nie w charakterze pędzla do załamania powieki.

4 komentarze:

  1. Ojej :( Faktycznie porażka jak po jednym praniu tak wygląda... Ciekawe co będzie po roku używania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda trochę, ale po roku myślę, że będzie taki sam. Po prostu mam kolejną 217 :)

      Usuń
  2. iiiiiiiiiiiiiiik. nie prałam jeszcze mojego, ale tyle co go zaczęłam używać i polubiłam... jak mu się tak stanie to padnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :( niestety. będę musiała kombinować z czymś na kształt brush guarda, ale nie za bardzo mi się to uśmiecha, za często piorę pędzle... :/ shame...

      Usuń