środa, 24 kwietnia 2013

W tango!

Posiadanie różnych kanałów kontaktowych skutkuje całkiem przyjemnymi efektami :) dzięki nim stałam się posiadaczką lakieru z limitowanej edycji Black Tango wypuszczonej przez Make Up For Ever. Wszystkie trzy, wypuszczone wtedy, miały czarną bazę i mnóstwo maleńkich drobinek - zielonych, niebieskich i czerwonych. Mam właśnie ten ostatni:






Prawie wiosenny kolor :D Wydaje mi się, że dobrze mieć w arsenale coś takiego - nie tak mrocznego jak zwykła czerń, czy zwykłego jak bordo. Bardzo dobra konsystencja, nie zalewa palców, nie jest też gęsty. Pędzelek jest nieduży (proporcjonalny do buteleczki ;P), jednak maluje się nim trochę lepiej niż wąskimi pędzelkami Essie. Jakość - na moich paznokciach chyba nic nie trzyma się tak, jak powinno - zawsze 3 minuty po nałożeniu mam kilka paznokci w stanie "do natychmiastowego zmycia" :) Po pomalowaniu lakier miałam na paznokciach przez 3 dni, z lekko startymi końcówkami od dnia nr 2. 
Gdyby MUFE wypuściło kiedyś pełną linię lakierów... mogłoby być ciekawie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz