środa, 26 grudnia 2012

W konwencji

Święta powoli się kończą, więc niech będzie - pochwalę się prezentami z dziedziny beauty ;) Dokładniejszych opisów spodziewajcie się trochę później. Dwa lakiery (jeden kupiłam sobie sama, niech będzie, drugi chował się w jednej z paczek) i prostownica. Może zabrzmi to śmiesznie, ale to moja pierwsza prostownica w życiu. Już pokręciłam sobie włosy :)


A co u Was chowało się pod choinką? ;)

4 komentarze:

  1. nie martw się, ja nigdy nie miałam prostownicy w ręce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma to swoje zalety - masz cudowne włochy :D

      Usuń
  2. a dziękuję :D
    acz zanim takie się stały były spalone lokówką. rachu ciachu i po bubie.
    ale za to teraz mam znowu straszną ochotę na loki i chyba będę namawiać Mana na taki prezent ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się jeszcze termoloki marzą... ale to może na następne Święta :D

      Usuń