poniedziałek, 10 grudnia 2012

co słychać? Luciano Pavarotti

Strasznie się spóźniłam, ale cóż. Dziś z zupełnie innej beczki, jak widać moje gusta są niesamowicie niespójne :) Luciano poznałam trochę bardziej tuż po jego śmierci, 6.09.07. Leciała o nim w Trójce audycja, mówiono o jego życiu i umiejętnościach - niespotykana skala głosu i umiejętności "wyciągania" wysokich dźwięków była wyjątkowa. Pamiętam, że opisywano jego, jak i innych śpiewaków operowych, jako osoby ze swoistym "rozdwojeniem jaźni" - codziennie rano mieli się zastanawiać, czy "on" jeszcze z nimi jest - chodziło oczywiście o głos. Wszyscy wiedzą, kim był. A jak z twórczością?

Moja ukochana aria z opery Turandot, autorstwa Giacomo Pucciniego - Nessun dorma. Zaczyna się trochę poważnie, ale późniejsze dźwięki zawsze wywołują u mnie gęsią skórkę i uśmiech :) Angielskie tłumaczenie poniżej, jakoś po polsku mało co dobrze dla mnie brzmi... ;)





Nobody shall sleep!... Nobody shall sleep!
Even you, o Princess, in your cold room, watch the stars,
that tremble with love and with hope.
But my secret is hidden within me,
my name no one shall know...
No!...No!...
On your mouth I will tell it when the light shines.
And my kiss will dissolve the silence that makes you mine!...
(No one will know his name and we must, alas, die.)
Vanish, o night!
Set, stars! Set, stars!
At dawn, I will win! I will win! I will win!


2 komentarze: