sobota, 1 grudnia 2012

Denko listopad

Projektu denkowego część druga. Jest tu kilka produktów, które muszę kupić ponownie, oraz takie, które zmęczyły mnie okrutnie, więc przed ewentualnym zakupem muszę trochę odpocząć. Zaczynamy ;)


 
Maska Crema al Latte, z proteinami mleka. Pachnie cudnie, ale wielkie wiadro, w którym jest dostępna, to skuteczny sposób na zanudzenie ;) Efekty po zmyciu całkiem przyzwoite, chociaż ciężko mi się wypowiadać. Nie jestem specjalistką od włosów, jedyne rzeczy, które robię przy moich włosach to mycie i suszenie. Reszta jest milczeniem.

Prezent od koleżanki - Pur Bleuet Cleansing Water Face&Eyes. Tia, szkoda, że nie uprzedzają, że to nie woda. Konsystencja tego cuda to...glut? Nie powiem, zmywanie czegokolwiek za jego pomocą jest w miarę szybkie, jednak tak jak mleczko - migruje do oczu. Nie zostawia mgiełki, ale trochę się klei, dlatego zmywałam wszystko jeszcze tonikiem Ziaji. Jest jednak sytuacja, kiedy jest to produkt idealny. Po kuracji kwasami ;) Nie ma efektu tarcia przy zmywaniu makijażu płatkami kosmetycznymi, łagodnie usuwa zanieczyszczenia, ma dobry poślizg.

Produkt rewelacja. Jeszcze niedawno myślałam, że wody termalne to kit albo drogi tonik. Ale w momencie przesuszu, podrażnień i upałów jest niezastąpiona. Na pewno kupię ponownie. 

 Bardzo dobry zmywacz, lepszy od wersji zielonej. Lubię, szkoda, że dość drogi. Albo tylko mi się wydaje, po prostu często go używam :)

 Żel do dezynfekcji rąk, jak każdy inny, ma jednak pompkę i całkiem przyjemnie pachnie. Następny pewnie będzie z BBW :>


Koło ratunkowe w przypadku nadużywania pędzli :D Błyskawiczny i skuteczny, bardzo dobrze radzi sobie z czyszczeniem pędzli do podkładów i pomadek . Rozpylam na chusteczkę (przelalam go do pojemnika z psikaczem), wycieram pędzel i gotowe. 


Timotei Jericho Rose szampon - trochę dziwnie pachniał, włosy po umyciu były trochę poplątane, ale w sumie taka mocna trójka. Jak wyżej - nie znam się na produktach dowłosowych.

Odkąd nie myję twarzy wodą, nie sprawdzają mi się żele do mycia twarzy. Clarins Eclat du Jour na pewno ładnie pachnie - imbir?, dobrze zmywa zanieczyszczenia, nie radzi sobie z tuszem do rzęs i mocniejszym makijażem oczu.

O tym ideale już było tu. Planuję kupić duże opakowanie, chociaż standardowo jak na MUFE w Polsce - cena nie zachwyca.

Oilatum soft, z tego co widziałam w Rossmannie - zmieniło kolory opakowania na całkiem niebieskie. A szkoda ;) Krem jest świetny pod ciężki makijaż, ale raczej na krótki dystans. Super przy ekstremalnych stanach skórnych - przesuszeniu, podrażnieniu, itp. Krótki skład, może zapychać przy dłuższym stosowaniu.

O żelu też już trochę było - Vanilla Bliss od The Body Shop Szkoda, że nie zatrzymuje zapachu wanilii na dłużej, bo pachnie przecudnie. Kocham wanilię w produktach do ciała, ten żel jest idealny. Całkiem wydajny.

Alterra chusteczki do demakijażu, bardzo dobrze nasączone i skuteczne, opakowanie 25 sztuk kosztuje w regularnej cenie 3,30 zł, w promocji kiedyś kupowałam je za ok. 2,50 zł.


Sephora Creme legere tres hydratante. Całkiem miły, ładnie pachnie - jak cała nowa pielęgnacja Sephory. Potrzebuje dość dużo czasu, żeby się wchłonąć, dość długo zostaje na powierzchni skóry, nie należy się spieszyć z nakładaniem makijażu.



Kryolan Ultrafoundation w kolorach Fair Olive (ładny beżowy odcień), Ivory (żółtawy jasny beż), 4W (różowy, ciemny cynamon) i OB2 (mocnożółty brązowy). Mocno kryjące, wydajne podkłady. Raczej do sesji niż do noszenia na co dzień, lubią raczej wchłonięty, lekki krem pod spód. Przy tłustszym mogą nierówno się nakładać.

Teint Miracle od Lancome, wersja pisakowa rozświetlaczo-korektora odcień 2. Piękny, migotliwy róż, fantastycznie odświeża okolice oczu. Jak na pisak - dość duża pojemność: 2,5 ml. 

Na koniec moja sakiewka na produkty do Back 2 MAC. Jedna szóstka już jest, zbiera się następna. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz