wtorek, 13 listopada 2012

Make Up For Ever love?

Nie wiem dlaczego lubię tą markę, skoro jedyne produkty, które kocham bezwarunkowo to cienie prasowane, podkład HD, maskara Smoky Lash i pędzle do linera i brwi. Resztę lubię, z drobnym "ale". 


Cień w kremie flash - kolor Silver, jeden z elementów wymarzonej przeze mnie Flash Palette 
 (zdjęcie z sephora.com)
MAKE UP FOR EVER - 12 Flash Color Case
Cień jest nietrwały, ale dający bardzo ładny efekt. Jako baza na krótkie dystanse, produkt wielofunkcyjny - do ciała również. Miękki i przyjemny w nakładaniu. Produkt raczej pro, raczej do zdjęć.

 Aqua Cream, produkt kultowy, bardzo znany, kochany przez wiele osób. Kolory ma niesamowite, różne faktury i efekty końcowe. Za to je lubię. Za co nienawidzę? Po pierwsze - za "suchość" i problematyczność nakładania pędzlami, po drugie - za błyskawiczne schnięcie. Błąd przy nałożeniu skutkuje zmywaniem, jeśli nie całego, to przynajmniej części makijażu, a tego absolutnie nienawidzę, bo po takim zmyciu wszystko się klei, rozwarstwia i babrze. Jeśli już je nakładam, to na bazę (prewencja - na mnie prawie nic nie trzyma się długo) i za pomocą palców. Rozprowadzają się wtedy jak masło, jednak trzeba je szybko rozcierać. Jeśli nie uda nam się zrobić tego zanim wyschną, powstałe krawędzie i ostrości będzie bardzo ciężko zamaskować. 



 Na zdjęciu: Aqua Cream 2 (typowy grzybek, niektórzy mówią, że jest kremową wersją MACowej Sweet Sienny), 5 (najjaśniejszy - subtelny szampan), 10 (pomarańcz z lekką złotą opalizacją), 16 (lekko różowe, połyskujące perłą złoto) i 21 (niebieski ze srebrzystą poświatą). 

 Trochę swatchy: od lewej, górny rząd Glitter 13 (multikolorowy, drobny glitter, trochę jak MACowy 3D), Star Powder no 929 (na amerykańskiej stronie Sephory sa nazwy, ten to Bronze Khaki), Star Powder 944 (White/Turquoise, biały proszek z bardzo mocną, mietowo-turkusową opalizacją), Star Powder 953 (nie ma na stronie Sephory, nie ma na stronie MUFE - delikatna, opalizująca na różowo brzoskwinia - cudo).
dolny rząd: Aqua Cream 21, Aqua Cream 10, Aqua Cream 5, Aqua Cream 16, Flash Color Silver.


 Porównanie Aqua Cream 2 i MAC Pigment Sweet Sienna. Jak widać Sienna jest bardziej ciepła, złotawa, Aqua Cream mimo że ma podobną bazę, wpada lekko w srebrne tony.


 
 Dwie pomadki, które mam to Rouge Artiste Natural w kolorze N39 - zdjęcie u góry trochę ją wybłyszczyło, konsystencja raczej jak na dolnym zdjęciu, jest to satynowy rozbielony pomarańcz, lubi podkreślać suche skórki, nałożona w dużej ilości wygląda nienaturalnie. W ilości rozsądnej, lekko wtarta w usta, jest piękna. Obok niej Rouge Artiste Natural z limitowanej kolekcji La Boheme, w kolorze Folk. Tu efekt jest raczej jak na górnym zdjęciu, lekko połyskujący koral. Nie jest to moje ulubione wykończenie pomadek w wersji Natural. Mam wrażenie, że po nałożeniu tworzy nieprzyjemną warstwę na ustach, ma małą przyczepność, dodatkowo może nakładać się nierówno, widać to na dolnym zdjęciu. 
Dalej kredki Aqua Eyes, które podobnie jak wszystko - bardzo lubię. Jednak praca nimi na kimś potrafi wykończyć mentalnie. Podobnie jak Aqua Creamy schną bardzo szybko, przez co roztarcie ich do zamierzonego stopnia jest niemal niemożliwe. Są również bardzo trwałe, więc najczęściej używam ich do robienia kresek. Bez, lub z minimalnym roztarciem. Od lewej: 16L, 2L, 0L, 8L, 9L.


 W kufrze mam jeszcze HD Elixir, czyli serum nawilżające, które potrafi czynić cuda, jednak nałożone w ilości większej niż minimalna lubi się zrolować. Tak samo rolować lubi się zielona baza, którą bardzo, ale to bardzo lubię - naprawdę działa niwelująco na zaczerwienienia, dodatkowo chłodzi - ale tak samo - trzeba uważać z ilością.
Przetestowałam również mleczko do demakijażu Sens'Eyes - genialny produkt, delikatnie ściąga nawet bardzo wodoodporne produkty. Róż i bronzer już znacie ;)

Dwie rzeczy na koniec, denerwujące najbardziej. Po pierwsze: cena. Jak na kosmetyki profesjonalne jest okrutna, porównywalna z cenami Chanel i Diora. Nie powinno tak być. 
Po drugie: dostępność w Polsce. Owszem, MUFE jest w Sephorze, tylko często w bardzo okrojonym "składzie". Dobrze, że chociaż limitowanki wchodzą do sprzedaży w Polsce ;)

9 komentarzy:

  1. MUFE <3 przez Ciebie i dzięki Tobie!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niektóre rzeczy z mufe chciałabym pomacać. mam nadzieję, że będę miała u Ciebie okazje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pędzle do linera i brwi mówisz? Niedobrze... właśnie dobrego do linera szukam i myślałam o Inglocie ale chyba temat jeszcze raz przemyślę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pędzel do linera mówisz? Niedobrze... właśnie jakiś chcę (kolejny!) i myślałam o Inglotowym ale chyba sprawę będę musiała przemyśleć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Linerowy z MUFE jest jak dla mnie najlepszy ;)

      Usuń
    2. A możesz mi jego numer podać?

      Usuń
    3. To jest 1N. Masz go tu: http://martabstudio.blogspot.com/2012/10/skrzynka-z-narzedziami.html

      Usuń