czwartek, 12 września 2013

Czym kuszą perfumerie...

No i znów mamy jesień. W mojej skrzynce na listy znalazłam ostatnio dwie próbki nowych zapachów. Po krótkich testach stwierdziłam, że oba nadają się na nadchodzącą porę roku. Faworyta już mam ;)

Pierwszy przyszedł nowy Marc Jacobs. Tym razem odsłona w czarno - żółte prążki, z małą skrzydlatą perłą na korku. Wiadomo, leci jak do miodu ;)



Po zapachu Oh Lola, Dot, Daisy, Lola - to kolejna odsłona życia ogrodowego ;) były biedronki i stokrotki, teraz mamy pszczółkę.
Zapach zdecydowanie pozytywny i radosny w odbiorze - i jeśli chodzi o PRowski ubiór - kampanię, opakowanie, kolory, opisy, jak również zawartość fikuśnej butelki. 


Składowe nuty to
głowa: gruszka, mandarynka i garść soczystych owoców
serce: kwiat pomarańczy, nektar z brzoskwini, wiciokrzew
baza: miód, złota wanilia, delikatne drzewa



Bardzo mocno czuć w tym zapachu owoce - brzoskwinię, pomarańczę, później także gruszkę... do tego miód. Ale wszystko przełamuje świeża nuta, której nie jestem w stanie nazwać. I ta nuta tak mi nie pasuje, że Honey nie zostanie moim ulubieńcem :) muszę jednak przyznać, że i trwanie na skórze, i intensywność jest bardzo dobra. Uważam, że ten zapach jak najbardziej nada się na jesień, szczególnie dla osób, które ciężkich aromatów na sobie nie znoszą. Znalazłam jeszcze film, który miał ilustrować nowy zapach. Jest dla mnie tak abstrakcyjny i nie-w-mojej-stylistyce, że jeszcze bardziej straciłam serce do zapachów od MJ :D

Skoro nie Honey, to wiadomo, że "mój" zapach pojawi się teraz. 


Saszetka przyszła zawinięta w kopertkę, wklejoną w ulotkę. Nie wywołała szybszego bicia serca, ponieważ w stronę zapachów Armaniego nigdy nie czułam specjalnego entuzjazmu - ani Mania, ani Acqua di Gioia, ani Diamonds... Jednak zacznijmy od ulotki. Pojawiła się na niej ambasadorka zapachu, filmowa Galadriela, Cate Blanchett. 


W pierwszej chwili pomyślałam, że kiedyś już miała "swój" zapach, ale nie - Cate jest twarzą marki pielęgnacyjnej SK-II, to jednak pierwszy zapach który firmuje (jeśli się mylę - dajcie znać).


Bloter jest przyklejony do mini-ulotki, będącej wizualizacją zapachu. Składana ulotka ze zdjęciami Cate i wypisanymi ideami, z którymi ma kojarzyć się zapach, jest całkiem dobrym pomysłem ;) 
Sam zapach klasyfikowany jest jako szyprowy (kiedyś - mający przypominać zapachy Cypru), podobnie jak np. Miss Dior Cherie. 

Składniki kompozycji to:
głowa: liść czarnej porzeczki
serce: frezja, róża
baza: wanilia, paczula, ambroksan, nuty drzewne

Po samej liście składowej jestem kupiona - porzeczka, wanilia, frezja z różą, drzewo i paczula... wszystko kocham ;) 
Zapach jest bardzo słodki. To złożona kompozycja - ciepła, otulająca i elegancka równocześnie. Trudno jest wnioskować długość utrzymywania na skórze na podstawie aplikacji z blotera ;) więc nie będę się o niej wypowiadać. Pewne jest, że trzeba spróbować, zanim kupi się perfumy, bo każdemu podoba się co innego. Chcę tylko powiedzieć - warto zainteresować się akurat 'Si' :)

4 komentarze:

  1. Jestem ciekawa tego SI, szczególnie że na co dzień używam IDOLE również od Armaniego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że Idole jest trochę bardziej "pazurzasty", ma taki mocny, zaczepny akcent. Si jest raczej wcieleniem łagodności ;)

      Usuń
  2. nie znam żadnego z nich, ale Pszczółkę na pewno powącham :D

    OdpowiedzUsuń