czwartek, 20 września 2012

Inspiring - MAC promo pictures

Jednymi z najbardziej oczywistych inspiracji dla każdego, kto interesuje się makijażem, są zdjęcia promocyjne sezonowych kolekcji. Owszem - zawierają i określają najnowsze trendy, pokazują kunszt MUA pracujących z marką, ale także pokazują fenomenalne przygotowanie pod względem scenografii, gry światła, kolorów i konwencji zdjęć beauty. Serdecznie polecam szczególnie zdjęcia jednej z moich ulubionych marek - MAC cosmetics. Poniżej wklejam zdjęcia, które skradły mi serce - nie tylko pod względem technik makijażowych czy innowacyjnych pomysłów na look, ale perfekcyjnego zgrania wszystkich elementów wymienionych wcześniej. Wszystkie zdjęcia pochodzą z internetu, mam je jednak zapisane na dysku, lubię je przeglądać od czasu do czasu, dla odświeżenia.








Mój absolutny faworyt - kolekcja High Tea z grudnia 2004. Zdjęcie kojarzy mi się z Japonią (herbata i printy w tle). Niesamowite umieszczenie pełnego zestawu herbacianego na głowie modelki jest świetny :). Oprócz tego - fenomenalny pomysł z herbatą wylewającą się z serwetki, szczególnie w połączeniu z połyskującą - jakby mokrą - cerą. Podoba mi się także dobór kolorów - oliwki, brązy, zielenie - wszystko w ciepłych odcieniach, plus mocny róż na policzkach - to, co lubię najbardziej ;)



Styczeń 2007 i kolekcja z korektorami. Nie mam pojęcia, czy - i ewentualnie w jakim stopniu - przy powstaniu tego zdjęcia promocyjnego wykorzystano photoshopa :) Dobór modelki genialny - brak wyraźnego zagłębienia powieki dał miejsce do malowania. Do tego piękne usta. No i motyw dopasowywania puzzli - szczególnie w kontekście trójkolorowych palet korektorów, które zostały w tej kolekcji wypuszczone, każdy mógł znaleźć coś dla siebie, ewentualnie wymieszać swój odcień - to lubię ;)
 Kolekcja pomadek z września 2008, wprowadzająca nowe wykończenie szminek - cremesheen. Uwielbiam makro kadr, pokazujący usta i paznokcie w identycznym kolorze (trend, który pojawia się i znika w obiegu trendsetterek), oraz element łączący całość - słuchawka dopasowana do obu. Miałam kiedyś podobny telefon w ohydnym odcieniu wypłowiałej oliwki, teraz powiem szczerze - tęsknię za telefonami stacjonarnymi ;)
Blada cera tworzy piękne tło dla brzoskwiniowego różu.



 Tonacje cielistoróżowe pojawiają się też tu - w kolekcji Studio mists (wrzesień 2006). Bardzo podobają mi się mini kryzy okalające twarz. Co do makijażu - z jednej strony mistrzowski 'make up - no make up', z drugiej mocniejszy makijaż w odcieniach różu, śliwki i brzoskwini, podkreślający urodę modelki. Dokładnie zakamuflowane piegi, widoczne po prawej stronie, uczesana brew, lekko powiększone usta i podkreślone policzki (cudne!). Kontrast jest spory, ale obie części idealne - najlepiej patrzeć tylko na jedną część twarzy, zasłaniając drugą, łatwiej wyobrazić sobie całą twarz w wybranej konwencji ;)




I kolejne ze zdjęć, które powoduje u mnie natłok myśli i pomysłów. Zabawa światłem i cieniem w czarno-białej konwencji i mnóstwo linii w kolekcji Lash&Dash - zarówno od stroju, jak i - oczywiście - rzęs. reszta delikatna, brak czegoś wyrazistego na powiekach i ustach (oprócz lekko połyskującego błyszczyka w kolorze nude). Kwintesencja prostoty i ekstrawagancji jednocześnie :)


Na koniec dwa zdjęcia w konwencji lat 50.-60.




 Jedna z nowszych kolekcji (wrzesień 2012), promujących cienie, róże i błyszczyki formuły prolongwear kolekcja Office hours. Sekretarka i fashion victim jednocześnie (rozjaśnione brwi, paznokcie ombre, włosy z pasemkiem w kolorze 'niezdrowym'), w biurku której dużo MACowych przyborów biurowych. Przygarnęłabym całość, nie wyłączając spinaczy i kalkulatora. Sklepy papiernicze często poprawiają mi nastrój lepiej niż kosmetyczne :)


Na koniec mała zapowiedź, polecam poradzić się wyszukiwarki w sprawie kolekcji grudniowej na zimę 2012. Glamour Daze zdjęciem promocyjnym przypomina mi troche kombinację Lany del Rey i amerykańskiej gospodyni domowej z lat 60. Znowu róż, kreska na powiekach i usta zupełnie nude. Podoba mi się manicure - trochę słodki, trochę rockowy, na czarnym tle plama mięty... nasuwa mi się powiązanie z chanelowym manicure z wiosennego pokazu tego roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz