wtorek, 18 września 2012

Z cyklu: How it's made :)



Ze względu na to, że muszę oszczędzać miejsce w mojej Zuce, pozbawiam (prawie) wszystkie produkty opakowań zewnętrznych. Później pakuję wszystko w palety. Moje ulubione to palety MACowe, pozbawione plastikowych separatorów w środku. Nie zauważyłam, żeby cokolwiek przez to ucierpiało, a ja nie muszę otwierać miliona palet na raz. Informacje na temat depotowania produktów można znaleźć na youtube w ilościach zatrważających ;) Wbrew pozorom proces ten nie jest trudny, a widok palet po zapełnieniu - bezcenny. Szczególnie w przypadku tych, o których dzisiaj - chodzi o pomadki. Niebieski Inglot siedzi już grzecznie w palecie, razem z innymi.
Metoda jest bardzo prosta. Najpierw trzeba zakupić puste 'pany', inaczej: wypraski. 

 Następnie odciąć część pomadki do zdezynfekowanego wcześniej i wytartego do sucha 'pana'. Tu ostrożnie - lepiej nałożyć na początek odrobinę pomadki, żeby po roztopieniu nie przelała się nad górną krawędzią wprost na źródło ciepła. Po lewej zdjęcie, w rolach głównych: MUFE Rouge Artist Natural Folk, Inglot 291, Chanel Rouge Coco Sari Dore, Rimmel 400 Lights out i MACowa Plum Brights (dzięki Kasia :*)- niestety niektóre 'pany' były wypełnione za bardzo. W moim przypadku była to prostownica. Pomadkę w foremce zsuwamy na nagrzaną płytkę prostownicy, czekamy aż produkt się roztopi, następnie zsuwamy 'pana' za pomocą czegoś, co nie grzeje się za szybko i nie będzie się topić od kontaktu z prostownicą. Najwygodniej ustawić płytkę na równi z blatem stołu lub czymś, na co zsuniemy 'pana' bez rozlewania zawartości. Trzeba uważać, żeby nasza zabawa nie spowodowała uszkodzenia czegoś, co jest nam potrzebne lub co lubimy. Zdarzają się wypadki, nawet wprawionej ręce ;) lepiej wtedy nie mieć przy sobie dokumentów...Natomiast efekt jest całkiem ładny, szczególnie po wytarciu wszystkich zacieków, przyklejeniu nalepek z nazwami i ewentualnymi magnesami. Ja nie zawsze je przyklejam, troszkę się telepią w paletach, ale nie przeszkadza mi to specjalnie... :)



Dobrze jest sprawdzić, czy powierzchnia pomadki nie wystaje nad krawędź wypraski, jeśli tak się dzieje, najlepiej zetrzeć trochę produktu z powierzchni. Wtedy nie będzie nam się brudzić paleta.
Przepraszam za jakość ostatniego zdjęcia, zmieniło się światło i niestety nie byłam w stanie pomóc sobie czymś innym. Ale chyba wiadomo, o co chodzi ;)

2 komentarze:

  1. super - takie coś na pewno sprawdza się genialnie w kuferku wizażysty! zwłaszcza że wczoraj miałam okazje przekonać się ile "tego" trzeba wziąć ze sobą, żeby kogoś pomalować... szok!
    mam nadzieję, że szmineczka się przyda i sprawdzi i że to to, o czym mówiłaś :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiajku, dzięki za szminkę, piękna jest! Najgorsze z tego wszystkiego jest "wziąć". Potem "wnieść" - szczególnie na górne piętra :)

    OdpowiedzUsuń